Rozdział 25. You are my love.
Ledwo co weszliśmy do pokoju, a Justin już miał telefon od Scootera, że za 10 minut przyjedzie po nas samochód, który odwiezie nas na lotnisko. Wpadliśmy do środka jak poparzeni i szybko zaczęliśmy się pakować. Sprawdziliśmy wszystkie zakamarki po dwa razy, żeby sprawdzić czy wszystko spakowaliśmy. W końcu mogliśmy wyjść z pokoju bez obaw, że coś zostawimy. Klucz oddaliśmy do recepcji i wybiegliśmy z hotelu. Na zewnątrz czekał już samochód Wsiedliśmy do środka i odjechaliśmy. po ok. 20 minutowej "podróży" w korkach byliśmy na lotnisku. Wysiedliśmy z auta zaczęliśmy biec w stronę samolotu. Wsiedliśmy do odrzutowca i po chwili odlecieliśmy. Wylądowaliśmy pół godziny później, w Miami.
Zatrzymaliśmy się na dwudniowy pobyt w jakimś apartamentowcu. Tego dnia Justin dał ostatni koncert trasy Believe. po zakończonym show Juju i cały Bieberteam chcieli pójść oblać zakończenie trasy. Zanim jednak to nastąpiło poszłam z moim chłopakiem na plażę się odprężyć. Leżeliśmy sobie spokojnie na leżakach i rozmawialiśmy. Chciałam przekręcić się na brzuch ale nie miałam posmarowanych ich kremem do opalania, więc poprosiłam Justina żeby mi je posmarował. Zgodził się i usiadł obok mnie. Wylał sobie troszeczkę kremu na rękę i delikatnie masował moje plecy. Nagle coś opadło na moją rękę. Uchyliłam lekko powiekę po czym spojrzałam na miejsce gdzie poczułam tknięcie i zobaczyłam biały sznureczek.
- Justin!- krzyknęłam.
- Co?- powiedział kpiąco.
- Zawiąż mi ten stanik głupku!
- Po co? Tak ci lepiej, przynajmniej opalisz całe plecy i nie zostanie ci taki biały ślad.
- Hahaha... bardzo śmieszne, a teraz zawiąż mi ten cholerny stanik!
- Dobrze, dobrze spokojnie kotku.- powiedział i zrobił to co kazałam.
Nie poleżałam sobie, w spokoju za długo ponieważ Justinowi zachciało się zabaw, że tak powiem i położył się na mnie i zaczął łaskotać. A że ja jestem uczulona na łaskotki to zaczęłam się głośno śmiać, a równocześnie prosić żeby przestał.
- Przestanę jak dasz mi buziaka.
- Hahah... niby jak, skoro mnie łaskoczesz?
- To na chwilę przestanę.
- Okej.
Chłopak się podniósł, a ja obróciłam. Po chwili znów na mnie leżał, a ja powoli zaczęłam zbliżać swoje wargi do jego. Trochę się z nim droczyłam odsuwając od niego usta ale przechytrzył mnie i złapał moją twarz w dłonie. Zatopił swoje usta w moich. Kiedy przestaliśmy się całować jak gdyby nigdy nic zaczęliśmy rozmawiać. Spojrzałam na zegarek w telefonie. Dochodziła 15.00 więc wstałam i polałam Justina wodą.
- Co się dzieje?- spytał.
- Idę do hotelu.
- Ok, ja niedługo też przyjdę.
Kiwnęłam do niego głową i udałam się do hotelu. Weszłam do środka, wbiegłam po schodach na swoje piętro i weszłam do pokoju. Zamknęłam drzwi i poszłam do łazienki. Opłukałam się z piachu, ubrałam się i wróciłam do pokoju. Na łóżku siedział Juss. Usiadłam obok niego i przytuliłam go. Oglądaliśmy sobie w spokoju telewizję i nagle pokazali wywiad z moim chłopakiem. Zaczęłam piszczeć i krzyczeć: "Justin Bieber w telewizji". Justin natomiast tylko się śmiał i patrzył na mnie jak na wariatkę.
- Melody, uspokój się! Przecież masz mnie tutaj więc czemu szalejesz?
- Cicho bądź, Justin mówi.- powiedziałam i dalej patrzyłam w ekran.
Po skończonym wywiadzie Justin jak zawsze na koniec zaśpiewał piosenkę. Byłam w niebo wzięta.
*JUSTIN POV*
Moja dziewczyna była jak zahipnotyzowana. Chciałem ją oderwać od telewizora i uświadomić, że nie musi oglądać mnie w TV bo ma mnie przy sobie. Kiedy próbowałem to zrobić, ta powiedziała:
- Siadaj tu i oglądaj ze mną siebie.
Wzruszyłem ramionami i zrobiłem to co kazała. Kiedy program się skończył położyłem Mell na łóżku i usiadłem obok niej. Dotknąłem jej czoła. Jedno było pewne. Gorączka
się nasilała. Bieberowa gorączka. Spojrzałem na zegarek. Była 19.00. Przypomniało mi się, że miałem iść świętować zakończenie trasy ale wolałem spędzić ten wieczór z moją dziewczyną, która wolała obejrzeć mnie w telewizji więc wysłałam Chazzowi sms, że nie mogę z nimi iść i niech idą sami. Popatrzyłem na Mell i pogładziłem jej włosy ręką po czym zasnąłem.
Obudziłem się o 8.00. Zacząłem się podnosić tak, żeby nie obudzić Melody ponieważ miała opartą na mnie głowę. Najostrożniej jak potrafiłem wyślizgnąłem ramię z pod jej głowy. Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki. Odświeżyłem się, ubrałem i zadzwoniłem do kuchni. Zamówiłem jej ulubione danie i wróciłem do swojego skarba. Usiadłem obok niej i wpatrywałem się w nią. Była taka piękna kiedy spała zarówno jak i gdy była przytomna. Uwielbiam tak na nią patrzeć kiedy ona nawet o tym nie ma pojęcia. Dziś wieczorem mieliśmy wracać do Stratford. Przytuliłem do siebie Melody i znów zasnąłem
__________________________________________________________________________________
PRRZEPRASZAM, ŻE TEN ROZDZIAŁ NIE JEST DŁUŻSZY ALE CHCIAŁAM GO WPISAĆ JAK NAJSZYBCIEJ, ŻEBY SZYBKO MÓC ZASTANAWIAĆ SIĘ NAD ROZDZIAŁEM ŚWIĄTECZNYM. JEŚLI CHCECIE BYĆ NA BIEŻĄCO Z KOLEJNYMI ROZDZIAŁAMI TU MNIE ZNAJDZIECIE: TWITTER @Beliebers0309
czwartek, 26 grudnia 2013
sobota, 7 grudnia 2013
Rozdział 23.Really?
Angela pociągnęła mnie z sobą. Szłyśmy bardzo szybko. po głowie chodziło mi jedno pytanie. Co Jack tu robi? Przecież wycofał się przy granicy Denver. Dziwne. Weszłyśmy do klubu. Usiadłyśmy przy barze, tak jak poprzednio. Ann zamówiła dla nas Martini. Wypiłam napój i powiedziałam Ann, żebyśmy już wracały. Wyszłyśmy z klubu i wsiadłyśmy do taksówki. Kwadrans później byłyśmy pod hotelem. Weszłam do hotelu, a Angela pojechała dalej. Podeszłam do recepcji i zapytałam.
- Jest już p.Bieber?
- Owszem- odpowiedziała recepcjonistka.
Podziękowałam i odeszłam. Weszłam do naszego pokoju i rozejrzałam się.
- Justin!
- Tak?
- Gdzie jesteś?
- W pokoju.-zaśmiał się i zszedł z balkonu.
Wolnym krokiem podeszłam do łóżka i upadłam na nie. Chwilę poleżałam i podniosłam się. Zdjęłam buty, poszłam do łazienki i weszłam pod prysznic. Umyłam się, po czym wyszłam z łazienki przebrałam się w piżamę i weszłam pod kołdrę. Odwróciłam się tyłem do chłopaka i zakryłam głowę pościelą. Po chwili poczułam, że kołdra się ze mnie zsuwa. Odwróciłam lekko głowę, żeby spojrzeć na Jussa. Popatrzyłam na niego przez moment i mocno go przytuliłam. Wtuliłam twarz w jego tors i momentalnie straciłam kontrolę nad swoimi emocjami. Chciałam jak najmocniej zacisnąć dłonie na jego przedramieniu, ale kiedy to zrobiłam poczułam ogromny ból przeszywający moje nadgarstki. Nie wiedziałam czemu ale zaraz przypomniałam sobie, że to wina Jacka. Cicho jęknęłam, co spowodowało że Justin od razu zareagował i spojrzał na mnie przejętym wzrokiem.
- Co się stało?- spytał
- Nic.- powiedziałam i odwróciłam wzrok.
- Przecież widzę.- ujął moją twarz w dwa palce i odwrócił w swoją stronę.- Powiedz, proszę.
Kiwnęłam znacząco głową. Odsunęłam się trochę od chłopaka i zaczęłam mu mówić wszystko co się wydarzyło. Kiedy skończyłam spojrzałam na niego. W jego oczach widziałam złość. Pogładziłam go po policzku, delikatnie pocałowałam i położyłam się, po czym zasnęłam. Kiedy się obudziłam, nie mogłam ruszyć jedną ręką. Wstałam i wyjęłam z torby bandaż. Owinęłam nim rękę i usiadłam na łóżku. Włączyłam telewizor. Chwilę posłuchałam piosenek lecących na 4fun.tv, po czym wyłączyłam TV. Poszłam do łazienki, umyłam się i ubrałam. Nie chciałam budzić Jussa, więc tak cicho jak tylko umiałam wyszłam z pokoju. Zeszłam do stołówki i podeszłam do kelnera.
- Dzień dobry, czy mogłabym prosić śniadanie do pokoju numer 26?
- Oczywiście, co pani sobie życzy?
- Dwa talarze naleśników polane karmelem.- powiedziałam ze smakiem. Czułam jak ślina napływa mi do ust na samą myśl o tym.
- Dobrze za 10 minut przyniosę je do pani pokoju.
Podziękowałam mężczyźnie i wróciłam na górę. Weszłam do pokoju i wskoczyłam na łóżko. Justin odwrócił się do mnie tyłem i spał dalej. Nachyliłam mu się nad uchem i wyszeptałam jego imię. Nie zareagował, więc powtórzyłam czynność. Znowu nic ale wiedziałam, że chłopak nie śpi bo się uśmiechał. Wstałam, stanęłam przed nim i podniesionym głosem powiedziałam.
- JUSTIN!!
Wiedziałam, że liczył na coś kompletnie innego ale chciałam zobaczyć jego reakcję. Chłopak z wrażenia aż spadł z łóżka ale zaraz szybko się podniósł.
- Czemu to zrobiłaś?- spytał.
- Haha nie mogłam się powstrzymać. Koniecznie chciałam zobaczyć jak zareagujesz na taką pobudkę.
- Jak widzisz, udało ci się. Zobaczyłaś moją reakcję.
- Jesteś zły?- zapytałam.
- Nie, czemu? Wydaje ci się.- odpowiedział
- Przepraszam skarbie.
- Za co? Przecież nic nie zrobiłaś, tylko obudziłaś mnie inaczej niż zawsze, tak że spadłem z łóżka. Serio nic się nie stało.
- Jezu, Justin przecież mówię, że przepraszam.
- A ja mówię, że nic się nie stało.
- I co, teraz focha sobie strzeliłeś, bo obudziłam cię inaczej niż chciałeś? Spoko, tylko że ja nic takiego nie zrobiłam.
- Ale czy ja coś mówię?
- Oj nie udawaj głupiego! A to "Przecież ty nic nie zrobiłaś, tylko obudziłaś mnie inaczej niż zawsze, tak że spadłem z łóżka. Serio nic się nie stało."To co Może mi powiesz, że to była ironia?
- Robisz awanturę z byle powodu.
- Ja? To ty zacząłeś, ja cię przeprosiłam, a ty co?
Przez chwilę nikt się nie odzywał.
- Melody, przepraszam cię. Masz rację. Ty nie zrobiłaś nic złego to moja wina. Po prostu po tym co mi wczoraj powiedziałaś, zostałem wyprowadzony z równowagi.
- Ja też cię przepraszam, nie powinnam była cię obwiniać o wszczynanie awantury.
Justin podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Odwzajemniłam uścisk. Po chwili Justin usiadł na łóżku i posadził mnie sobie na kolanach. popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się.
- Kocham cię.- powiedziałam.
- Ja ciebie też.- odparł mój chłopak i delikatnie musnął moje usta. Mnie to nie wystarczyło i lekko popchnęłam Justina, po czym położyłam się na nim i pocałowała. Pięć minut później podniosłam się i spojrzałam na telefon. Było pięć po dziesiątej. Chwilę później usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Chciałam pójść otworzyć, ale Juss pociągnął mnie w swoją stronę.
- Justin, śniadanie przyszło.
Chłopak puścił mnie, a ja poszłam otworzyć drzwi. Odebrałam od kelnera jedzenie, a nogą zamknęłam drzwi. Usiadłam koło swojego chłopaka i podałam mu talerz.Po posiłku poszłam odnieść naczynia do kuchni, a Juss poszedł się ubrać. Kiedy wróciłam i go zobaczyłam, myślałam że śnię. Był ubrany w szarą bluzę z kapturem, czarne spodnie i fioletowe Supry, a z włosów ułożoną grzywkę, tak jak w swoim pierwszym singlu "One Time". Mocno go przytuliłam i powiedziałam ze łzami w oczach.
- Dziękuję.
- Za co?- spytał.
- Za to, że jesteś, za to, że cię mam. Kocham cię.
- Ja ciebie też kotku.
Wyszliśmy z hotelu i poszliśmy na miasto. Chodziliśmy po różnych sklepach i rozglądaliśmy się za prezętami dla naszych rodziców i rodzeństwa Jussa.Najpierw zrobiliśmy wielkie zakupy w sklepie z zabawkami. Potem Justin poszedł po prezęt dla Jeremy'ego, a ja dla Pattie i mamy. Dosyć długo szukałam odpowiedniej rzyczy dla Pattie, bo z prezętem dla mamy nie miałam najmniejszego problemu. Kiedy znalazłam odpowiedni prezęt z obiema rzeczami udałam się do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam, że wokoło mojego chłopaka stoi tłum dziewczyn.
Podeszłam do nich i próbowałam się tam przecisnąć. Niestety nie udało mi się, więc usiadłam na skrawku ławki i czekałam. Nagle poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, który próbował mnie do siebie przyciągnąć. Złapałam go za rękę i powoli zaczęłam się do niego przysuwać. Było trudno, ale udało się. Siedziałam obok mojego chłopaka. Wszystkie dziewczyny patrzyły na mnie zdziwionym wzrokiem i przyznam, że czułam się troszeczkę niekomfortowo. No bo kto by się nie czuł, podczas gdy tłum dziewczyn obserwuje cię bez słowa. Tę ciszę przerwała jedna z nich.
Angela pociągnęła mnie z sobą. Szłyśmy bardzo szybko. po głowie chodziło mi jedno pytanie. Co Jack tu robi? Przecież wycofał się przy granicy Denver. Dziwne. Weszłyśmy do klubu. Usiadłyśmy przy barze, tak jak poprzednio. Ann zamówiła dla nas Martini. Wypiłam napój i powiedziałam Ann, żebyśmy już wracały. Wyszłyśmy z klubu i wsiadłyśmy do taksówki. Kwadrans później byłyśmy pod hotelem. Weszłam do hotelu, a Angela pojechała dalej. Podeszłam do recepcji i zapytałam.
- Jest już p.Bieber?
- Owszem- odpowiedziała recepcjonistka.
Podziękowałam i odeszłam. Weszłam do naszego pokoju i rozejrzałam się.
- Justin!
- Tak?
- Gdzie jesteś?
- W pokoju.-zaśmiał się i zszedł z balkonu.
Wolnym krokiem podeszłam do łóżka i upadłam na nie. Chwilę poleżałam i podniosłam się. Zdjęłam buty, poszłam do łazienki i weszłam pod prysznic. Umyłam się, po czym wyszłam z łazienki przebrałam się w piżamę i weszłam pod kołdrę. Odwróciłam się tyłem do chłopaka i zakryłam głowę pościelą. Po chwili poczułam, że kołdra się ze mnie zsuwa. Odwróciłam lekko głowę, żeby spojrzeć na Jussa. Popatrzyłam na niego przez moment i mocno go przytuliłam. Wtuliłam twarz w jego tors i momentalnie straciłam kontrolę nad swoimi emocjami. Chciałam jak najmocniej zacisnąć dłonie na jego przedramieniu, ale kiedy to zrobiłam poczułam ogromny ból przeszywający moje nadgarstki. Nie wiedziałam czemu ale zaraz przypomniałam sobie, że to wina Jacka. Cicho jęknęłam, co spowodowało że Justin od razu zareagował i spojrzał na mnie przejętym wzrokiem.
- Co się stało?- spytał
- Nic.- powiedziałam i odwróciłam wzrok.
- Przecież widzę.- ujął moją twarz w dwa palce i odwrócił w swoją stronę.- Powiedz, proszę.
Kiwnęłam znacząco głową. Odsunęłam się trochę od chłopaka i zaczęłam mu mówić wszystko co się wydarzyło. Kiedy skończyłam spojrzałam na niego. W jego oczach widziałam złość. Pogładziłam go po policzku, delikatnie pocałowałam i położyłam się, po czym zasnęłam. Kiedy się obudziłam, nie mogłam ruszyć jedną ręką. Wstałam i wyjęłam z torby bandaż. Owinęłam nim rękę i usiadłam na łóżku. Włączyłam telewizor. Chwilę posłuchałam piosenek lecących na 4fun.tv, po czym wyłączyłam TV. Poszłam do łazienki, umyłam się i ubrałam. Nie chciałam budzić Jussa, więc tak cicho jak tylko umiałam wyszłam z pokoju. Zeszłam do stołówki i podeszłam do kelnera.
- Dzień dobry, czy mogłabym prosić śniadanie do pokoju numer 26?
- Oczywiście, co pani sobie życzy?
- Dwa talarze naleśników polane karmelem.- powiedziałam ze smakiem. Czułam jak ślina napływa mi do ust na samą myśl o tym.
- Dobrze za 10 minut przyniosę je do pani pokoju.
Podziękowałam mężczyźnie i wróciłam na górę. Weszłam do pokoju i wskoczyłam na łóżko. Justin odwrócił się do mnie tyłem i spał dalej. Nachyliłam mu się nad uchem i wyszeptałam jego imię. Nie zareagował, więc powtórzyłam czynność. Znowu nic ale wiedziałam, że chłopak nie śpi bo się uśmiechał. Wstałam, stanęłam przed nim i podniesionym głosem powiedziałam.
- JUSTIN!!
Wiedziałam, że liczył na coś kompletnie innego ale chciałam zobaczyć jego reakcję. Chłopak z wrażenia aż spadł z łóżka ale zaraz szybko się podniósł.
- Czemu to zrobiłaś?- spytał.
- Haha nie mogłam się powstrzymać. Koniecznie chciałam zobaczyć jak zareagujesz na taką pobudkę.
- Jak widzisz, udało ci się. Zobaczyłaś moją reakcję.
- Jesteś zły?- zapytałam.
- Nie, czemu? Wydaje ci się.- odpowiedział
- Przepraszam skarbie.
- Za co? Przecież nic nie zrobiłaś, tylko obudziłaś mnie inaczej niż zawsze, tak że spadłem z łóżka. Serio nic się nie stało.
- Jezu, Justin przecież mówię, że przepraszam.
- A ja mówię, że nic się nie stało.
- I co, teraz focha sobie strzeliłeś, bo obudziłam cię inaczej niż chciałeś? Spoko, tylko że ja nic takiego nie zrobiłam.
- Ale czy ja coś mówię?
- Oj nie udawaj głupiego! A to "Przecież ty nic nie zrobiłaś, tylko obudziłaś mnie inaczej niż zawsze, tak że spadłem z łóżka. Serio nic się nie stało."To co Może mi powiesz, że to była ironia?
- Robisz awanturę z byle powodu.
- Ja? To ty zacząłeś, ja cię przeprosiłam, a ty co?
Przez chwilę nikt się nie odzywał.
- Melody, przepraszam cię. Masz rację. Ty nie zrobiłaś nic złego to moja wina. Po prostu po tym co mi wczoraj powiedziałaś, zostałem wyprowadzony z równowagi.
- Ja też cię przepraszam, nie powinnam była cię obwiniać o wszczynanie awantury.
Justin podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Odwzajemniłam uścisk. Po chwili Justin usiadł na łóżku i posadził mnie sobie na kolanach. popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się.
- Kocham cię.- powiedziałam.
- Ja ciebie też.- odparł mój chłopak i delikatnie musnął moje usta. Mnie to nie wystarczyło i lekko popchnęłam Justina, po czym położyłam się na nim i pocałowała. Pięć minut później podniosłam się i spojrzałam na telefon. Było pięć po dziesiątej. Chwilę później usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Chciałam pójść otworzyć, ale Juss pociągnął mnie w swoją stronę.
- Justin, śniadanie przyszło.
Chłopak puścił mnie, a ja poszłam otworzyć drzwi. Odebrałam od kelnera jedzenie, a nogą zamknęłam drzwi. Usiadłam koło swojego chłopaka i podałam mu talerz.Po posiłku poszłam odnieść naczynia do kuchni, a Juss poszedł się ubrać. Kiedy wróciłam i go zobaczyłam, myślałam że śnię. Był ubrany w szarą bluzę z kapturem, czarne spodnie i fioletowe Supry, a z włosów ułożoną grzywkę, tak jak w swoim pierwszym singlu "One Time". Mocno go przytuliłam i powiedziałam ze łzami w oczach.
- Dziękuję.
- Za co?- spytał.
- Za to, że jesteś, za to, że cię mam. Kocham cię.
- Ja ciebie też kotku.
Wyszliśmy z hotelu i poszliśmy na miasto. Chodziliśmy po różnych sklepach i rozglądaliśmy się za prezętami dla naszych rodziców i rodzeństwa Jussa.Najpierw zrobiliśmy wielkie zakupy w sklepie z zabawkami. Potem Justin poszedł po prezęt dla Jeremy'ego, a ja dla Pattie i mamy. Dosyć długo szukałam odpowiedniej rzyczy dla Pattie, bo z prezętem dla mamy nie miałam najmniejszego problemu. Kiedy znalazłam odpowiedni prezęt z obiema rzeczami udałam się do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam, że wokoło mojego chłopaka stoi tłum dziewczyn.
Podeszłam do nich i próbowałam się tam przecisnąć. Niestety nie udało mi się, więc usiadłam na skrawku ławki i czekałam. Nagle poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, który próbował mnie do siebie przyciągnąć. Złapałam go za rękę i powoli zaczęłam się do niego przysuwać. Było trudno, ale udało się. Siedziałam obok mojego chłopaka. Wszystkie dziewczyny patrzyły na mnie zdziwionym wzrokiem i przyznam, że czułam się troszeczkę niekomfortowo. No bo kto by się nie czuł, podczas gdy tłum dziewczyn obserwuje cię bez słowa. Tę ciszę przerwała jedna z nich.
- Kto to jest>- zapytała.
- Moja dziewczyna.- odparł Juss i pocałował mnie w policzek.
Spojrzałam na nie. W połowie widziałam radość i uśmiechy na
twarzy, a w drugiej połowie złość, smutek i zazdrość. Podejrzewam, że ta która
to powiedziała nie miała żadnych skrupułów i nie obchodziło ją czy kogoś
skrzywdzi czy nie. Spojrzała na mnie wrogim wzrokiem i wypaliła.
- Szmata!
Kiedy Justin to usłyszał zrobił duże oczy i spojrzał na nią.
Po chwili je zmrużył i powiedział.
- Słucham?
Ona opuściła głowę.
- Melody to moja dziewczyna i bardzo, ale to bardzo ją
kocham, a wy jako moje jedyne i niepowtarzalne beliebers powinniście szanować
ją i moją decyzję. Powinniście się ciszyć moim szczęściem. Nie musicie jej
lubić, ale szanujcie ją. Ona też zanim została moją dziewczyną była belieber i
nadal nią jest. Każdy zasługuje za szacunek, także ona.- powiedział Justin
Spojrzałam na nią. Po jej policzkach spływały łzy. Wstałam i podeszłam do niej. Objęłam ją
ramieniem i mocno przytuliłam. Zrobiła to samo. Wtuliła twarz w moją klatkę
piersiową i zaczęła płakać jak małe dziecko.
- Nie płacz, proszę.- powiedziałam cicho.
- Nie mogę, nie potrafię. Obraziłam cię. Przepraszam. Proszę
wybacz mi.
- Już dobrze, wybaczam ale proszę nie płacz już.
- Nie panowałam nad sobą, po prostu nie chciałam żeby Justin
cierpiał tak jak poprzednio, ale byłam też zazdrosna. Bardzo cię przepraszam.
- Nic się nie stało, serio. A teraz otrzyj łzy i nie płacz
już.
- Dziękuję ci, jesteś wspaniała.
- Ojej, dziękuję - uśmiechnęłam się szeroko
- To my was już puszczamy wolno i nie ma sprawy.
Justin wstał z ławki i podszedł do swojej fanki i mocno ją
przytulił. Widząc to automatycznie się uśmiechnęłam. Pożegnałyśmy dziewczynki i
wróciliśmy do hotelu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)