środa, 9 kwietnia 2014

Rozdział 27 Who's there?



Obudziłam się wyjątkowo wcześnie jak na mnie. Za oknem było jeszcze ciemno, a mnie nie chciało się już spać. Mój chłopak leżał obok mnie pogrążony w mocnym śnie. Nie chciałam go obudzić więc powoli wstałam i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie kawy i wyszłam na taras. Nie było za ciepło, ale zimno też nie. Okryłam się ciepłym kocem i popijając kawę myślałam nad wszystkim co wydarzyło się do tej pory. Nagle zapaliło się rażące w oczy światło. Spojrzałam przed siebie. Blask dobiegał z domu obok. To było dziwne ponieważ w domu było kompletnie ciemno, a światło na taras tak nagle się zapaliło. Nagle światło na naszym tarasie się zapaliło. Zamarłam z wrażenia. Rozejrzałam się dookoła i powili wstałam z huśtawki. Odstawiłam kubek z kawą na stół i powoli weszłam do domu.
- Justin?!- powiedziałam.
Nikt się nie odezwał. Dałam dwa kroki do przodu i drzwi za mną się zatrzasnęły. Przestraszyłam się i podskoczyłam. Powoli odwróciłam głowę. Nikogo za mną nie było. Podeszłam do okna i spojrzałam na czubek drzewa. Wiatru nie było, więc to nie było możliwe, żeby właśnie on zamknął drzwi. Zapaliłam światło i rozejrzałam się po domu. W pewnym momencie usłyszałam pukanie w szybę. Spojrzałam w stronę okna, z którego dobiegł dźwięk. Nikogo tam nie było. Byłam już dosyć spłoszona więc zgasiłam światło i pobiegłam w stronę schodów. Wbiegłam na górę i położyłam się obok Justina. Zamknęłam oczy i chciałam jak najszybciej zasnąć. Niestety nie było to możliwe ponieważ wciąż słyszałam dziwne dźwięki i postacie przed oczami. W końcu udało mi się zasnąć. Później obudził mnie mój chłopak. Zeszłam na dół i zaparzyłam sobie herbaty. Przy śniadaniu rozmawialiśmy o dosłownie wszystkim. Powiedziałam Justinowi o wydarzeniach sprzed pięciu godzin.
- Skarbie, coś ci się wydawało. Ja nic nie słyszałem.- powiedział czule chłopak.
- Pewnie masz rację. Przed snem bardzo dużo myślałam o tym co się wydarzyło do tej pory.
- A więc nie myśl już o tym. Życie toczy się dalej, nie patrz w przeszłość.
- Kocham cię.- uśmiechnęłam się.
Po śniadaniu oboje się ubraliśmy, usiedliśmy na huśtawce i zastanawialiśmy się co zrobić z dzisiejszym dniem.
 - A może pojedziemy do miasta na obiad, a potem do Fredo?- zaproponowałam.
- Dobry pomysł, a może zamiast do Alfredo pójdziemy na długi romantyczny spacer. Co ty na to?
- Okej, czemu nie.- powiedziałam i delikatnie pocałowałam.
- Mmm... A za co to?- spytał.
- A za nic.- uśmiechnęłam się.
- Skoro za nic, to chcę jeszcze.
- O nie! Tak dobrze to nie ma.
- No weź!
- Nie. Jak zasłużysz to dostaniesz.- odwróciłam się i udałam się do łazienki. Weszłam pod prysznic, wykąpałam się i poszłam na górę. Otworzyłam szafę i wyjęłam z niej czarną bluzę z kapturem i szare rurki oraz białe adidasy ze złotymi wstawkami. Włosy rozpuściłam i delikatnie pomalowałam rzęsy. Zeszłam na dół i usiadłam na blacie kuchennym.
- Gotowa?!- podszedł do mnie i objął w pasie.
- Owszem.- przytaknęłam i zeszłam z blatu. Justin złapał w rękę kluczyki od domu i samochodu po czym wyszedł zaraz za mną. Wsiedliśmy do auta i wyjechaliśmy z pod posesji. Pół godziny później byliśmy na miejscu. Samochód zostawiliśmy niedaleko restauracji i ostrożnie wysiedliśmy z pojazdu. Justin założył na głowę kaptur, złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Weszliśmy do restauracji i zajęliśmy stolik w samym końcu. Po chwili podeszła do nas kelnerka. Zamówiliśmy jedzenie i zaczęliśmy rozmawiać. Nie czekaliśmy długo na posiłek. Minęło zaledwie 15 minut kiedy go dostaliśmy. Zajadaliśmy się greckim daniem wciąż rozmawiając i śmiejąc się. Po zjedzonym obiedzie zapłaciliśmy rachunek i wyszliśmy z lokalu. Justin założył kaptur i złapał za rękę. Szliśmy spokojnie chodnikiem. Kątem oka widziałam jakiś samochód, który jechał za nami już od momentu kiedy wyszliśmy z restauracji. Nie chciałam denerwować Justina więc po prostu to olałam. Doszliśmy do auta, wsiedliśmy do środka i odjechaliśmy. Po drodze zatrzymaliśmy się pod Starbucks'em. Weszłam do kawiarni i zamówiłam dwie latte. Czekając na napoje podszedł do mnie mężczyzna. Odgarnął włosy z policzka, po czym złapał mój podbródek i skierował ku swojej twarzy. Patrzyłam mu chwilę w oczy i odezwałam się.
- Czego ty do cholery chcesz?
- Już o tym rozmawialiśmy.
- Nie przypominam sobie!
- To masz słabą pamięć, kotku.
- Nie nazywaj mnie tak.
- Bo?
- Bo sobie tego nie życzę. - powiedziałam i odebrałam swoje zamówienie.
Odwróciłam się i ruszyłam do wyjścia. Chciałam otworzyć drzwi, ale ktoś musiał w nich stanąć. Mówiąc "ktoś" miałam na myśli Jack'a.
- Możesz się przesunąć? Chcę wyjść.
Mężczyzna lekko się uśmiechnął i otworzył mi drzwi.
- Dziękuję. - powiedziałam i poszłam do samochodu.
W czasie jazdy cały czas myślałam o Jacku i co chwilę patrzyłam w lusterka czy za nami nie jedzie.
- Melody! Słyszysz mnie? Hallo!
- Przepraszam, zamyśliłam się.
- A o czym tak intensywnie myślałaś?
- A o niczym.
Po chwili byliśmy pod domem. Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do środka. Justin poszedł do kuchni, a ja do łazienki wykąpać się i przebrać w coś luźniejszego. Wróciłam z łazienki i chwyciłam telefon. Uśmiechnęłam się do swojego chłopaka i wyszłam na taras wybierając w tym czasie numer do Angeli. Usiadłam na schodkach i czekałam aż przyjaciółka odbierze telefon.
- Halo?!
- Hej Ann. Słuchaj muszę ci coś powiedzieć.
- Słucham.
- Bo chodzi o to, że byliśmy dziś z Justinem na obiedzie i kiedy wyszliśmy z restauracji kątem oka widziałam samochód który nas śledził. Później podjechaliśmy do Starbucks'a i tam spotkałam Jack'a. Jak wyszłam z kawiarni to On zniknął. Jakby się rozpłyną.
- To chyba dobrze, prawda?
- No właśnie nie do końca. Pamiętasz jak wtedy Justin zniknął?
- Pamiętam.
- No właśnie. Zdaje mi się, że on znowu coś kombinuje.
- Możliwe. Uważaj na siebie i Justina.
- Dobrze. Ja kończę bo Justin czeka na mnie z gorącą herbatką. Całuski, pa. - pożegnałam się z przyjaciółką i wróciłam do domu.
Justin siedział na kanapie oglądając TV. Usiadłam obok niego i przytuliłam się.
- Kocham cię. - powiedziałam.
- Ja ciebie też, księżniczko. - odparł chłopak całując delikatnie w czoło.
Nie wiem kiedy zasnęłam, ale wiem, że było mi bardzo wygodnie w objęciach swojego chłopaka.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
HEJ, NA POCZĄTEK CHCIAŁAM WAS BARDZO PRZEPROSIĆ, ŻE TYLE MUSIELIŚCIE CZEKAĆ NA NOWY ROZDZIAŁ. NIESTETY NIE MIAŁAM KIEDY GO NAPISAĆ PONIEWAŻ MAM DUŻO NAUKI. NIEDŁUGO KONIEC ROKU, A JA MAM DO ZROBIENIA PROJEKT GIMNAZJALNY I NAUKA. MAM NADZIEJĘ ŻE MNIE ZROZUMIECIE. JESZCZE RAZ BARDZO WAS PRZEPRASZAM. WASZA KAROLA ♥.

1 komentarz:

  1. Obiecalam komentarz xD Ok. Bylo jeszcze powiedziec kto cie xmusil do napisania rozdzialu ;) No dobra. Zajebiocha tylko kuzwa czemu taki krotki? Czekam na nexta i ma byc szybko bo jak nie to sie w szkole policzymy! KC :* No ok skonczylam xD

    OdpowiedzUsuń