niedziela, 15 września 2013


Rozdział 15. I want you.



 Gdy się obudziłam zobaczyłam, że Justina przy mnie nie ma. Ubrałam się w luźne ciuchy i poszłam do kuchni. Zobaczyłam jak chłopak robi naleśniki.
- Mmmm...  mój chłopak robi dziś na śniadanko naleśniki.
- Zgadłaś kochanie. Wyspałaś się dziś? - spytał z czułością.
- Tak, jestem tak wypoczęta że mogłabym góry przenosić haha - powiedziałam
- To dobrze bo mam dla ciebie niespodziankę. - powiedział chłopak
- O... jaką? - spytałam
- Niespodzianka!... - odparł
- No wiem wiem... - spojrzałam na niego łobuzersko.
Justin wziął talerz z naleśnikami i zaniósł je na taras.
- Są dość gorące i prędko nie ostygną bo mamy gorący poranek więc mamy chwilę dla siebie - mówiąc to złapał mnie w pasie, przysunął do siebie i zbliżył swoje usta do moich.
- No widzisz. Teraz możesz mi się zrewanżować za to co odwaliłeś w kinie. - powiedziałam z uśmieszkiem na twarzy.
- Haha... to mam zamiar zrobić - powiedział
Usiadł na kanapie, a mnie posadził przodem do siebie na kolanach. Splątałam ręce na jego karku i lekko pocałowałam.
- A wiesz czego chcę? - spytałam patrząc mu głęboko w oczy.
- Nie mam pojęcia, ale chyba się domyślam. - powiedział i zaczął całować mój kark.
- A więc chcę żebyś zrobił mi...hmm... sok pomarańczowy.
- Za 5 min ok? Teraz nie wstanę hahah.
- Pff... okej. - wstałam i chciałam iść do łazienki, ale coś, a raczej ktoś pociągną mnie z powrotem do siebie.
- Justin! Chcę iść ogarnąć włosy.
- Zrobisz to później. Teraz jesteś tylko moja. - powiedział z głupawym uśmieszkiem na twarzy i położył na kanapie.
- Głupi jesteś, wiesz? - spytałam
- Wiem kochanie, ale dla ciebie zrobię wszystko. Kocham Cię - powiedział.
- Ja ciebie też kocham. - Spojrzałam na Jusa i pocałowałam.
- Chodźmy zjeść te naleśniki- powiedziałam


- Dobrze chodźmy.
Poszliśmy na taras zjeść posiłek. Jedliśmy w ciszy, ponieważ hałas zakłócał całą atmosferę. Po zjedzonym śniadaniu, zabrałam naczynia i poszłam je umyć. Kiedy wróciłam Justina nigdzie nie było. Rozejrzałam się dookoła i nic. Obeszłam całą posesję dwa razy. Nic.
- Justin!- krzyknęłam.
- Justin, gdzie jesteś!-  krzyknęłam ponownie.
Złapałam za telefon i zadzwoniłam do niego.
- Halo?! Justin! Gdzie ty jesteś?- powiedziałam zirytowana.
- Melody, spokojnie wszystko ci wytłumaczę, a teraz idź…
-Nie. Wytłumacz mi to teraz do cholery!- przerwałam mu.
- Mell, wejdź do domu zamknij drzwi i okna. I uspokój się kochanie.- powiedział spokojnym, ale przejętym głosem.
- Nie będę spokojna!- powiedziałam do słuchawki już naprawdę wkurzona.- I ty mi powiesz że mnie kochasz? Zostawiasz mnie samą i bez słowa wychodzisz! Nie rozumiem cię Justin!- rozłączyłam się i rzuciłam telefon w stronę fotela w nadziei  że tam właśnie trafię.
Usiadłam na huśtawce i zaczęłam rozmyślać. Miałam wyrzuty sumienia  że powiedziałam mu coś takiego. Że go tak potraktowałam. Poczułam jak łzy spływają po moich policzkach. Nagle usłyszałam szmer w krzakach, to nie mógł być wiatr bo nawet listek na drzewie się nie ruszył. Wystraszyłam się. Zerwałam się szybko i wbiegłam do domu. Zamknęłam drzwi i okna. Obejrzałam wszystkie zakątki na dole i pobiegłam na piętro. Było pusto. Zeszłam  więc na dół i włączyłam telewizor. Leciała jakaś bajka  więc położyłam się na kanapie i patrzyłam w telewizor. Poczułam się znużona  więc  zasnęłam. Obudziłam się ok. 17.00. Spojrzałam przed siebie. Na oparciu od kanapy widziałam ludzką postać. Nie wiedziałam do końca kto to bo moje oczy nie były jeszcze w stanie dobrze funkcjonować. Przetarłam oczy i ponownie spojrzałam przed siebie. Teraz już dobrze wiedziałam  kto siedzi przede mną. To Jack. Wystraszona podniosłam się i przesunęłam do tyłu.
- Nie bój się aniołku. Nic ci nie zrobię.- powiedział.
- Czego ode mnie chcesz?- spytałam ze strachem w glosie.
- Niczego takiego.- mówiąc to przysuwał się bliżej mnie.
- Zostaw mnie!- krzyknęłam i wstałam z kanapy.
 Podszedł do mnie i przycisnął do ściany. Nachylił się nade mną. Poczułam zapach tanich perfum. Łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Dwoma palcami odgarnął mi krzywkę opadającą na oko. Zamknęłam oczy. Chciałam żeby mnie zostawił, żeby Justin już wrócił i mi pomógł. Bałam się bardziej niż wtedy w tym domu. Poczułam na swojej nodze rękę.
- Nie!, zostaw mnie- krzyknęłam.
 Otworzyłam oczy i szybko się podniosłam. Na szczęście to tylko sen, pomyślałam. Odwróciłam głowę w bok i zobaczyłam czyjąś postać. Przetarłam oczy i ujrzałam Jusa. Popatrzyłam na niego i rzuciłam mu się na szyję. Łzy same wypływały z moich oczu.
- Przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam. Nie chciałam ci tego powiedzieć, ale tak jakoś samo ze mnie wyszło, nie panowałam nad swoimi emocjami. Przepraszam, wiesz jak cię kocham. Przepraszam.
- Melody, to ja cię przepraszam  że zostawiłem cię samą i nic ci nie powiedziałem.
- To już nie jest ważne. Ja powiedziałam  że mnie nie kochasz bo coś takiego robisz. Przepraszam cię. Naprawdę nie chciałam.- powiedziałam.
- Też cię kocham skarbie.- powiedział Justin i mocno mnie przytulił.
Siedzieliśmy tak dobre 5min, kiedy Juju spytał co się stało, że tak wrzasnęłam kiedy mnie dotknął.
- Śniło mi się że to Jack. Miałam okropny sen z jego udziałem i strasznie się boję żeby ten sen się nie spełnił.
- Kochanie, nigdy na to nie pozwolę. Będziesz ze mną wszędzie chodzić. Nie pozwolę żeby coś ci się stało. Nie wybaczył bym sobie tego. Jesteś dla mnie zbyt ważna.
- Napradę?- spytałam
- Naprawdę. Kocham cię jak nikogo innego. Jesteś moją księżniczką.
- Ale wiesz że ciągle jestem Belieber?- spytałam
- Pewnie, zawsze będziesz.
Nie mogłam nic z siebie wydusić bo byłam bardzo szczęśliwa że powiedział do mnie tak po raz pierwszy. Po chwili  do drzwi zadzwonił dzwonek. Wstałam z kanapy i otworzyłam drzwi. Przede mną stał Jeremy i Pattie z dzieciakami. Zaprosiłam wszystkich do środka.
- Czego się napijecie?- spytałam
- Ja poproszę kawy- powiedział Jeremy.
- A ja pomogę ci wszystko przygotować.- powiedziała Pattie.
Ja zrobiłam kawę i herbatę, a Pattie wyłożyła na talerz ciasteczka, po czym zaniosłyśmy wszystko na stół.
- Jazmyn, Jaxon czego się napijecie?- spytałam
- Ja poproszę soku pomarańczowego- odpowiedziałam Jazy.
- A ja Coli- odparł Jaxon.
Nalałam do szklanek soku i coli i podałam dzieciakom. Sama poszłam usiąść na kanapie obok Jusa. Rozmawialiśmy popijając herbatę i kawę.
- I jak Mell. Jack dał ci spokój?- spytał Jeremy.
- Niestety nie. Ciągle prubóje się ze mną skontaktować. Chociaż ostatnio nie otrzymuję żadnych wiadomości (sms) na telefon.
- Pewnie się wystraszył, jak z nim gadałem.
- Gadałeś z nim?- spytała z niedowierzeniem Pattie.
- Tak, zadzwonił koło 23.00 do Mell to odebrałem.
- I co mówił?- spytał Jeremy.
- Nie pamiętam dokładnie, ale coś że się ze mną policzy czy coś takiego.- odparł Jus.
- Dzieci, uważajcie na siebie. On jest naprawdę niebezpieczny.- powiedziała Pattie.
W tym momęcie przyszedł sms.
- Cholera no… a było tak miło.

Od: Nieznany
Oj tak, jestem naprawdę niebezpieczny, więc uważaj na siebie bo nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć. Obserwuję cię. P.S widziałem,  że miałaś zły sen? Biedna ty moja.

- Idiota.- powiedziałam do siebie.
- Co napisał?- spytał Jus.
Podałam mu telefon, po czym Justin zrobił to samo i podał go Jeremyemu, a on Pattie.
- Cholera!- przeklnął Justin.- jednak się  nie odczepił.
- To czemu nie pisał przez ostatnie 72h?- spytałam
-  Może nie miał po co!- powiedział Jeremy.
- Możliwe- potwierdziła Pattie.
Nie odzywałam się. Nie chciałam nic mówić. Byłam w szkoku że przez moment było tak cudownie, aż tu nagle bum. Koniec spokoju. Jazmyn podeszła do mnie i wspieła się na moje kolana. Objęłam ją rękoma i przytuliłam do siebie. Widziałam kątem oka że Jaxon nie jest zadowolony z tego co widzi.
- Złaź!- krzyknął Jaxon- teraz moja kolei.
- Spadaj. Melody jest moja, idź se do Justina.- powiedziała Jazy
- Nie! Sama se do niego idź, ja chcę do Melody.- powiedział Jaxon.
Pattie i Jeremy zaczęłi się śmiać, ja do nich dołączyłam.
- Ej, a co ze mną nie tak, że nie chcecie przyjść do mnie na kolana co?- spytał Jus.
- Nic. Poprosu Melody jest fajniejsza.
- Co?- zapytał z niedowierzeniem
- No co, ładnie pachnie i jest ładna i miła.- powiedziało zgodnie rodzeństwo.
- A ja nie jestem fajny?- zapytal Justin.
- Jesteś, ale Melody jest wyjątkowa.- powiedziała Jazmyn
- Jazy, bo się zarumienię przestań.- powiedziałam
- Okej…- zahihotała dziewczynka.
Jaxon czym prędzej wdrapał się na Justina i mocno go przytulił.
- Kocham cię Justin.- powiedział Jaxon
- Ojej…- wszyscy westchnęłi
Justin objął brata i powiedział to samo: „Kocham Cię Jaxon.”
- Dzieciaki ubierajcie buty. Jedziemy do domu.- wydał rozkaz Jeremy.
- Nie! Jeszcze nie- krzyknęło rodzeństwo.
- Tak. Ubierajcie się bo następnym razem nie przyjedziecie.- powiedziała Pattie.
- Okej. Dzieciaki się ubrały i pożegnały ze mną i Jusem po czym wybiegły na dwór.
Pattie i Jeremy zrobili to samo i wyszli.
Justin usiadł na kanapie i włączył telewizor. Usiadłam koło niego i przytuliłam.
- Jus, nie jesteś zły że twoje rodzeństwo powiedziało… wiesz sam co.
- Nie skąd że to tylko dzieci.- spojrzał mi głęboko w oczy i delikatnie musnął moje usta.
- Kocham Cię Justin, i nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.-powiedziałam
- Wiem skarbie, ja Ciebie też Kocham.
Po tych słowach pocałowałam Justina i wtuliłam się w niego, oglądając film.
____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
KOPIOWANIE TREŚCI BLOGA BĘDZIE ZGŁASZANE. JEŻELI CHCECIE WIEDZIEĆ KIEDY POJAWI SIĘ KOLEINY ROZDZIAŁ ZAPRASZAM NA MOJEGO TWITTERA (@Belieber0309). POZDRAWIAM KAROLA <3



- Dobrze 




- Dobrze chodź



- Dobrze chodź


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz