Rozdział 13. What's going on?
Wyjęłam z kieszeni telefon i przeczytałam wiadomość.
Od: Nieznany
Widzę że szczęśliwa parka poszła do kina, z rodzeństwem kochasia? Ojej jakież to urocze, aż się wzruszyłem. Hahaha szczerze? Żal mi was, a ciebie w szczególności kochanie.
Nie rozumiałam o co chodzi temu kolesiowi. - Niech on się wreszcie ode mnie odczepi...- pomyślałam.
Wyłączyłam telefon i schowałam z powrotem do kieszeni. Film się rozkręcał powoli, ale był nawet ciekawy. Nie przypuszczałam nawet że spodoba mi się film dla dzieci. Spojrzałam na Justina. Był wpatrzony w ekran, i przypuszczam że nie interesowało go to co się dzieje wokoło. Spojrzałam na innych. Też byli jak zombie, że tak powiem. Wpatrzeni w ekran, bez jakiejkolwiek reakcji. Odruchowo spojrzałam na fotel obok. Leżała na nim karteczka. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam.
To że wyłączysz telefon, nic ci nie da aniołku. Nie masz ze mną szans. Jesteś sama, nikt ci nie pomoże. Więc lepiej na siebie uważaj.
Spojrzałam ponownie na Justina, zaraz potem na dzieci. Nikt na sali nie dawał znaku życia. Pomachałam Jaxonowi ręką przed oczami. Spojrzał na mnie i spytał:
- Co, jest?
- Jaxon! Słyszysz mnie? - spytałam.
- Tak, a czemu miałbym cię nie słyszeć?
- Nie wiem. Tak pytam. Szturchnij Jazmyn. - podałam rozkaz.
- Okej. - odparł chłopiec i szturchną siostrę.
- Ej, Jazmyn! Melody coś chce. - powiedział chłopczyk.
- Jazmyn, głucha jesteś? - spytał ponownie.
Nic zero ruchu. Wstałam z fotela i usiadłam koło Justina. Zdjęłam mu okulary 3D i spojrzałam prosto w oczy. Nic. Był jakby zachipnotyzowany, i Jazmyn chyba też.
Wstałam więc z fotela i wybiegłam z sali kinowej. Pobiegłam do toalety i przemyłam twarz zimną wodą. Miałam nadzieję że to sen i zaraz się z niego obudzę. Ale niestety. To była rzeczywistość. Wyszłam z toalety i usiadłam koło wejścia do sali kinowej. Włączyłam telefon i zaraz po tym przyszła mi wiadomość.
Od: Nieznany
Ostrzegałem cię myszko. Nikt ci nie pomoże. Kocham Cię wiesz?
- Co za obrzydliwiec i zboczeniec! - krzyknęłam.
Zwinęłam się w kłębek i zaczęłam płakać. Poczułam czyjąś rękę na swoim kolanie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Jaxona.
- Co się stało Mell? - spytał.
- Nic takiego kochanie. Spokojnie - odpowiedziałam.
- Nie kłam. Przecież widzę. Powiedz mi. - powiedział
Usiadł koło mnie u przytulił się do mnie. Objęłam go ramieniem i również mocno przytuliłam. Łzy spływały mi po policzkach, niczym rzeka. Jaxon spojrzał na mnie i otarł mi łzę.
- To przez Justina? Prawda? - spytał.
- Nie, czemu tak sądzisz? - odpowiedziałam pytająco.
- No bo on powiedział, że jak będziesz z nim to będziesz ciągle płakała i że będziesz w niebezpieczeństwie.
- Co? Nie prawda! Pewnie powiedział to, bo nie chciał wam nic mówić o tym co się tak naprawdę dzieje, w moim życiu.
- No chyba że o to chodzi. - odpowiedział chłopiec
- No oczywiście, a teraz chodź i i mnie przytul, bo Justin chyba zasnął. Haha - zaśmiałam się.
- Okej - powiedział Jaxon
Przytuliliśmy się, i wróciliśmy na salę kinową. Zdjęłam Okulary Justinowi i pocałowałam go w usta.
- Co się dzieje? - spytał Justin
- Ty idioto robiłeś to żebym cię pocałowała?
- Może hahah. - zaśmiał się.
- Jesteś naprawdę głupi, ja przez ciebie płakałam, bo myślałam że to sprawka sam wiesz kogo, i że naprawdę coś ci się stało. Z Jazmyn tak dobrze udawaliście wiesz?
- Ale ja Jazmyn nic nie kazałem robić.
- Słucham? - spytałam zdziwiona.
- No, ja nic Jazmyn nie kazałem udawać. - powrórzył Justin
- To czemu jak Jaxon ją szturchał i mówił do niej to się nawet nie ruszyła? - spytałam.
- Nie mam pojęcia kochanie. - powiedział Jus.
Podeszłam do Jazmyn. Zdjęłam jej okulary i spojrzałam w oczka. Nie mrugała. Złapałam ją za rękę i powiedziałam:
- Jedziemy do sklepu z zabawkami.
Nic.
- Jazmyn, pojedziemy do MacDonalda.
- Buuu... - krzyknęła Jazmyn
- Kochanie, oszalałaś! Myślałam że coś ci się stało.
- Zrobiłam to co Justin. - powiedziała dziewczynka
Spojrzałam na Jusa i zapytałam:
- Nic jej nie kazałeś udawać?
- No nie, naprawdę kochanie.
- Justin nic mi nie kazał, to ja sama na to wpadłam, jak Juju nie odzywał się do mnie tylko powiedział że udaje że jest zachipno...ty...zo...wany...?!
- Hahah moja krew!! - zaśmiał się Justin.
- IDIOTA! - spojrzałam na niego obojętnym wzrokiem i odwróciłam się na pięcie i złapałam Jaxona i Jazmyn za rękę i pokierowaliśmy się do wyjścia. Po wyjściu z sali dzieci pobiegły na ruchome schody, a ja powoli szłam w ich stronę. Nagle poczułam że ktoś mnie podnosi.Odwróciłam głowę i zobaczyłam Justina.
- Justin, zwariowałeś?! Puść mnie! - krzyknęłam
- Nie mogę. Muszę wynagrodzić ci to że cię tak wystraszyłem. - powiedział.
- Wynagrodzisz mi to w domu głupku. A teraz puść mnie, bo jak byś nie zauważył to jesteśmy już na schodach.
-Ok - przytaknął Jus.
Wyszliśmy z budynku i pojechaliśmy odwieźć dzieciaki do domu.
- Justin, przyjedziesz do nas jutro z Mel...
- Z Melody!! - przerwał krzykiem Jaxon.
- Cicho bądź. Ja się miałam zapytać a nie ty głupku.
- Spadaj!
Jaxon przytulił się do mnie, a po chwili dołączyła do niego Jazmyn.
- Hahah... moje rodzeństwo chyba cię polubiło. - powiedział Justin.
- Chyba chciałeś powiedzieć pokochało. - krzyknęli zgodnie Jazmyn i Jaxon.
- Haha no może! - odparł Jus.
- Dzieciaki my musimy już jechać ale jutro na pewno do was przyjedziemy. - powiedziałam
- Ok. Dobranoc - powiedział Jaxon
- Pa. - powiedziała Jazmyn.
- Narazie! - krzyknął Justin
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do domu. Kiedy weszłam do środka od razu położyłam się na łóżku. Padałam ze zmęczenia. Justin wylądował koło mnie i zaczął całować po szyi.
- Co ty odwalasz Justin, nie mam już na nic siły.
- Wynagradzam ci to, że cię wystraszyłem.
- A nie możesz zrobić tego jutro? - spytałam
- Nie!
- Tak możesz!
Justin przytulił mnie i pocałował w usta. Poczułam Jerrego, ale miałam to gdzieś bo byłam zmęczona i chciałam jak najszybciej zasnąć. Wstałam przebrałam się w piżamę i położyłam z powrotem do łóżka. Pocałowałam Justina i powiedziałam:
- Dobranoc.
I zaraz potem zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz