sobota, 2 listopada 2013


Rozdział 19. What?


Obudził mnie telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. To Angela, nie dzwoniłyśmy do siebie dawno więc szybko odebrałam.
- Hej, Melody.
- Hej, Ann. Co tam?
- W porządku. Dzwonię żeby spytać cię czy masz jakieś plany na najbliższy tydzień.
- Owszem, właśnie lecimy do NYC. A czemu pytasz?
- Bo chciałam polecieć do ciebie w odwiedziny, ale skoro nie ma cię w domu to ok., innym razem.
- Nie no co ty. My za 2 tygodnie powinniśmy być w domu, więc zadzwonię do ciebie jak tylko wrócimy i zarezerwuję ci bilet.
- Nie musisz serio, sama sobie kupię i okej to daj znać jak będziecie w domu.
- Okej, i nie ja ci kupię bilet, bo ostatnio dostałam 5tyś z ubezpieczenia.
- Jak chcesz. Dobra ja kończę bo na uczelnię się śpieszę. Papa, kocham cię.
- Papa i ja ciebie też. Dejjem
- Dejjem.
Zakończyłam rozmowę i schowałam telefon do kieszeni. Spojrzałam na Justina i pocałowałam go w policzek po czym wstałam i ruszyłam w stronę kabiny pilota. Otworzyłam drzwi i usiadłam na miejscu drugiego kapitana.
- Kiedy wylądujemy?- spytałam.
- Za kwadrans powinniśmy zawitać na lotnisku w NY.- odpowiedział pilot.
- Dziękuję.- odparłam i wyszłam z kabiny.
Uznałam że powinnam obudzić Justina więc podeszłam do niego i siadłam mu na kolanach.
- Wstawaj, zaraz lądujemy.
- Jeszcze pięć minut.- odparł.
- Pacz, widzę moje siostry, a twoje beliebers.
- Gdzie?- krzyknął i szybko spojrzał przez okno.
- Żartowałam, ale jakoś musiałam cię obudzić.- spojrzałam mu w oczy i zaśmiałam się.
Justin zrobił minę szczeniaczka i popatrzył na mnie. Mrugnęłam do niego okiem i chciałam wstać, ale pociągnął mnie i ponownie wylądowałam na jego kolanach. Przytulił mnie i pocałował. Odwzajemniłam pocałunek, ale w połowie przerwał nam kapitan samolotu, bo przyszedł nas poinformować że lądujemy i mamy zapiąć pasy. Usiadłam na miejscu obok i zapięłam pas i znów pocałowałam Justina. Po pięciu minutach drzwi od samolotu otworzyły się co oznaczało że pora wysiadać. Zabrałam torbę i wysiadłam z samolotu, a za mną Jus. Na lotnisku było pełno ludzi, a w śród nich zobaczyłam Scootera, który zmierzał w naszą stronę. Justin przywitał się ze swoim menadżerem i ja również.
- Załóżcie okulary i kaptury, żeby nikt was nie poznał , bo mimo późnej pory na zewnątrz stoi tłum fanów.- ostrzegł nas Scoot.
Udało nam się do samochodu dojść bez szwanku, chociaż przyznam że mało brakowało, a by nas poznano i staranowano. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy. Do hotelu weszliśmy tylnim wejściem, bo pod głównymi drzwiami stały tłumy papparazzi. Po zakwaterowaniu udaliśmy się z Justinem do naszego pokoju. Rzuciłam torbę na sofę i podeszłam do okna. Pod hotelem stało ok. 100 beliebers. Otworzyłam okno i wyjrzałam na zewnątrz, w tym momencie usłyszałam ogłuszający pisk. Pomachałam wszystkim wysłałam kilka buziaków i zamknęłam okno. Podeszłam do Justina i poprosiłam żeby wyjrzał przez okno. Zrobił to, po czym otworzył drzwi na balkon i wyszedł. Wychylił się za barierkę i krzyknął:
- „ I Love My Beliebers”
Odpowiedział mu pisk, a za chwilę prośba o zaśpiewanie jednej piosenki. Justin odwrócił się do mnie i zapytał jaką piosenkę ma zaśpiewać. Odpowiedziałam mu że ,,One Love”. Justin zaczął śpiewać, a wraz z nim wszystkie beliebers. Byłam dumna z tego że mogę być tutaj i słuchać jak Justin śpiewa w towarzystwie moich sióstr, a jego Beliebers. Po zaśpiewanej piosence pomachał wszystkim i wrócił do pokoju. Siedziałam na  sofie i oglądałam telewizję, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam i otworzyłam, przede mną stał Scoot. Zaprosiłam go do środka.
- Melody, mam sprawę.-zaczął.
- Słucham.- odparłam
- Bo muszę znaleźć kogoś na zastępstwo, wiesz tancerka Justina się rozchorowała i nie może wystąpić oczywiście Justin o niczym nie może wiedzieć, to niespodzianka, jasne?
- Spoko, i co? Ja tancerka, chyba żartujesz.- odparłam
- Nie, nie żartuję, proszę cię zrób to tylko jeden raz błagam.- poprosił.
- No dobra.- zgodziłam się.
- Okej, to plan jest taki: Ubierasz się tak jak miałabyś iść na koncert, ale podczas Meet&Greet idziesz do garderoby, tam stylistki cię ubiorą, uczeszą zrobią makijaż i po tym idziesz na scenę, opuszczasz głowę, tak żeby Justin jak wejdzie na scenę cię nie poznał. Zaczyna się muzyka zaczynasz tańczyć, i przy piosence „Boyfriend” pokazujesz się Justinowi. Rozumiesz?- spytał.
- No tak, ale jak mam tańczyć przecież nie znam nawet choreografi.- powiedziałam
- Mamy od tego specjalistę więc nauczy cię w niecałe 10min, ale nie masz się czym martwić bo M&G będzie trwało ok.1,5h więc będziesz miała masę czasu, żeby się nauczyć, oczywiście masz tylko 60min, bo przygotowanie do występu będzie trwało ok.30min.- odparł Scoot.
- Okej, myślę że dam radę.- odparłam
- Na pewno dasz radę Meli.- powiedział
- Hahah okej, na pewno dam radę.- zaśmiałam się.
Pożegnaliśmy się i Scooter  wyszedł, a ja poszłam do pokoju przygotować się do wyjścia. Miałam zacząć pakować torebkę, gdy poczułam jak ktoś łapie mnie w pasie. Odwróciłam się i ku moim oczom ukazał się roześmiany Justin.
- Z czego się cieszysz?
- Z… nie wiem szczerze mówiąc, tak jakoś.- odpowiedział
- Czyżby głupawka zawitała?- spytałam
- Owszem, jak już wiesz głupawka łapie mnie zawsze przed koncertem, tak się odstresowuję- odparł Jus.
- Aha.- kiwnęłam głową
Schyliłam się po leżące na podłodze chusteczki, i w tym samym momencie usłyszałam śmiech Jusa.
- Co ci jest Justin? Czyś ty oszalał?- spytałam zaniepokojona zachowaniem mojego chłopaka.
- Nie, ale schyliłaś się i ten tego no… Jerry czuwa.- zaśmiał się.
- Hahahaha ale ty jesteś głupi Justin. Nie wierzę, serio wiedziałam że ci odwala, ale że aż tak, to nie miałam pojęcia.
- Nie moja win, trzeba było najpierw się uwolnić z moich objęć skarbie.- powiedział
- Ehh… co ja mam z tobą w takiej sytuacji zrobić co? Przecież ty wariujesz jak małe dziecko.- powiedziałam
- Wiem, a wiesz czemu?- spytał
- Nie wiem, czemu?
- Musisz zasłużyć żebym ci powiedział.- mówiąc to wskazał palcem na swoje usta.
- Niedoczekanie twoje!- odparłam.
- Okej to się nie dowiesz!- powiedział
- No dobra, wygrałeś.- powiedziałam i pocałowałam go. Po chwili oderwałam się od niego i powiedziałam:
- Teraz mów!
- Bo cię kocham.- powiedział.
- Oj no serio? Ja się tak starałam z tym całusem a ty że mnie kochasz?- zaśmiałam się.
- Nie narzekaj, a teraz pakuj swoje rzeczy bo samochód czeka na nas pod tylnim wyjściem.- pośpieszył mnie Justin.
- Okej, spokojnie bejbe.
- Co? Bejbe? To ja tak zazwyczaj mówię.- oburzył się.
- Teraz moja kolej misiaczku.- musnęłam lekko jego usta i poszłam do drzwi.
Oboje wyszliśmy z pokoju i zeszliśmy na dół, po czym wsiedliśmy szybko do auta i odjechaliśmy w stronę Areny.
__________________________________________________________________________________
__________________________________________________________________________________
PRZEPRASZAM WAS ŻE OSTATNIE 2 ROZDZIAŁY SĄ KRÓTSZE NIŻ RESZTA, ALE MAM NA GŁOWIE PEŁNO SPRAWDZIANÓW I KARTKÓWEK I NIE MAM ZA DUŻO CZASU, ALE OBIECUJĘ ŻE W CZASIE PRZERWY ŚWIĄTECZNEJ BĘDĄ SIĘ ROZDZIAŁY UKAZYWAŁY DŁUŻSZE I CZĘŚCIEJ. KOPIOWANIE TREŚCI BLOGA BĘDZIE ZGŁASZANE DO ADMINISTRATORÓW. JEŚLI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI O KOLEJNYCH ROZDZIAŁAM ZAPRASZAM NA MOJEGO TWITTERA: @Beliebers0309. POZDRAWIAM KAROLA ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz