wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 2. Be yourself


Rano obudził mnie miły głos mamy. Otworzyłam oczy i pierwsze na co zwróciłam uwagę to zegarek. Była już 9.00, szybko zerwałam się na równe nogi i poszłam do łazienki jakoś się ogarnąć. Wróciłam do pokoju założyłam białą bieliznę, fioletowy t-shirt czarne legginsy i czarny sweterek w białe serduszka. Zeszłam na dół, czekała na mnie mama ze śniadaniem. Podczas posiłku nie rozmawiałyśmy. Dopiero po 5-10 minutach zapytała mnie:
- Kochanie czemu wczoraj się tak zachowałaś? - zapytała dziwnie spokojnym głosem.
- Bo...mamo nie dosyć że mnie oszukiwałaś przez dwa miesiące, że nic cię z nim nie łączy to jeszcze mi wyskakujesz że mamy z nim zamieszkać. Ja go nie znam i kompletnie nic o nim nie wiem, z resztą ty też.
- Melody proszę zaakceptuj to że się kochamy. - odparła
- No nie wiem mamo, za bardzo to ja mu nie ufam.
- Wiem że możesz mieć wątpliwości ale zrozum że my się kochamy, Melody.
- No dobrze mamo niech będzie, ale pamiętaj że ja mu tak szybko i łatwo nie zaufam.
- Rozumiem córeczko.
Dokończyłam jeść i powiedziałam mamie że idę na górę pakować rzeczy i że zaraz przyjdzie Ann. Wstałam od stołu i pobiegłam do swojego pokoju. Zaczęłam pakować wszystkie swoje drobiazgi. Po ok. 10 minutach zadzwonił dzwonek. Zbiegłam do drzwi. Kiedy je otworzyłam zobaczyłam w nich Angelę. Rzuciła mi się na szyję i powtarzała że będzie za mną tęsknić. Poszłyśmy do mojego pokoju. Ann pomagała mi się pakować. Robiąc to rozmawiałyśmy.
- Szkoda że się wyprowadzasz, bo od poniedziałku ma być u nas w klasie jakiś nowy. Podobno niezłe ciacho z niego.
- No trudno, nie zobaczę tego meeega ciacha. Hahaha
- To ja go sobie zajmę.
- Okej. Powiesz mi jaki on jest!!!
- Oczywiście że ci opiszę.
- Melody, ja idę do sklepu wrócę za ok. godzinę.!
- Dobrze mamo!
Ann spojrzała na zegarek.Było już w pół do drugiej. Jak to szybko zleciało.Nagle Ann zerwała się na równe nogi i powiedziała że musi iść na obiad i jutro przyjdzie się ze mną pożegnać.
- Melody, pamiętaj uważaj na siebie.
- Będę Ann.
- I pamiętaj dzwoń do mnie codziennie.
- Ok będę pamiętała.
- Papa Kocham Cię
- Pa, też Cię Kocham
Angela poszła, a ja zostałam sama, sama jak palec.Poszłam do kuchni po coś do picia, usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor.Przełączyłam na MTV, akurat leciała powtórka gali VMA, na której nie zabrakło Justina oczywiście.Siedziałam tak sobie ok. 10 min i nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Przecież mama ma klucze pomyślałam. Ale dzwonek nie przestawał dzwonić, więc wstałam i poszłam otworzyć drzwi. Przede mną stał Jack. Zapytałam go czego chce, a on na to że przyszedł po meble salonowe do naszego nowego domu. Powiedziałam mu żeby poczekał, do powrotu mamy. Zgodził się. Usiedliśmy na kanapie. Ja na jednym, on na drugim końcu.Po kilku sekundach zauważyłam że się do mnie przysuwa. Udawałam że nic nie widzę i dalej oglądam telewizję. Po chwili był już bardzo blisko mnie. Serce zaczęło mi walić jak zwariowane, bałam się tak strasznie się bałam. Chciał mnie objąć, ale przeszkodził mu w tym klucz w drzwiach. Mama wróciła, w samą porę, bo boję się myśleć co by się wydarzył gdyby w tym momencie nie wróciła do domu. (!)
Kiedy mama zobaczyła Jacka odłożyła szybko zakupy, wtuliła się w niego i pocałowała. Nie mogłam na to patrzeć. Facet najpierw się do mnie przystawia że tak powiem a potem całuje się z moją mamą jakby nigdy nic. Co z niego za typ. Wstałam z kanapy i pobiegłam na górę. Nawet nie zauważyli kiedy odeszłam. Weszłam do pokoju i zamknęłam się na klucz. Włączyłam laptopa i puściłam najnowszą piosenkę Justina.
Na chwilę o wszystkim zapomniałam, ale to wszystko wróciło gdy tylko usłyszałam pukanie do drzwi. Przez dziurkę od klucza widziałam że to nie mama, to był Jack. Nie miałam pojęcia czego chce, ale otworzyłam drzwi. Wszedł do środka zamknął za sobą drzwi i przekręcił klucz. Wystraszyłam się, miałam ochotę zacząć krzyczeć. Podszedł do mnie i zakrył usta i wyszeptał do ucha: "Jeżeli będziesz mnie traktować tak jak do tej pory, pożałujesz tego". Puścił mnie, otworzył drzwi i wyszedł. Byłam przerażona, zsunęłam się na łóżko, głowę wtuliłam w poduszkę i zaczęłam cicho szlochać, aż w końcu zasnęłam. Obudziłam się rano, kiedy to mama chodziła po całym domu i coś to szukała, to pakowała.Robiła to dosyć głośno. Spojrzałam na zegarek, dochodziła 8.00. Wyszłam z pokoju potargana pogniecione rzeczy, które na sobie miałam, w ogóle wyglądałam jak jakiś potwór.Kiedy w końcu się ogarnęłam, wróciłam do swojego pokoju, założyłam mój ulubiony fioletowy top ze zdjęciem Justina, do tego białą spódniczkę i moje ulubione czarne Converse ze złotym napisem na kostce BELIEVE. Zeszłam na dół. Wszystko było już spakowane. pochodziłam jeszcze po domu porozglądałam się czy czegoś nie zapomniałam zabrać, w tym czasie mama robiła sobie makijaż. Nagle zadzwonił dzwonek. To Angela obiecała że przyjdzie się ze mną pożegnać i przyszła. Przytulałyśmy się i rozmawiałyśmy, aż w końcu Ann nie wytrzymała i się rozpłakała. Uspokajałam ją, aż sama poczułam że łzy mi napływają do oczu. Obie zaczęłyśmy płakać. Wreszcie nadszedł czas rozstania ciężarówka była gotowa to odjazdu, samochód zresztą też. Mama powiedziała że czeka na mnie w aucie. Ostatnie pożegnanie z moją najukochańszą przyjaciółką.
- No cóż, nadszedł czas pożegnania.
- Obiecaj mi Melody, że będziesz do mnie dzwonić codziennie.
- Obiecuję, a nawet dwa razy dziennie.Ale ty też do mnie dzwoń i opowiadaj jak w szkole.
- Dobrze.
- I obiecaj mi że nigdy nie zaprzyjaźnisz się z Helen.
- Obiecuję Melody.
- To papa skarbie. - powiedziałam czule żegnając się z Ann
- Paaa... będę bardzo tęsknić. Pamiętaj Kocham Cię.
- Wiem i pamiętam i ty też pamiętaj że Cię Kocham.
Pomachałam Angeli przez szybę samochodu ostatni raz i ostatni raz ją widziałam.Teraz zostanie nam tylko telefon, twitter, facebook i Skype.Jedno wiem napewno, będę za nią potwornie tęsknić.

1 komentarz: