środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 3. I need you



Wreszcie dojechaliśmy. Dom z zewnątrz był piękny. Wzięłam torbę podręczną, i dwa pudła, po czym weszłam do środka. Kiedy zobaczyłam wnętrze domu, zrobiło mi się słabo, ale to dlatego że tam było tak pięknie. Zostawiłam torbę i pudła i pobiegłam do samochodu po resztę rzeczy. Kiedy wszystko było już wypakowane, ciężarówka odjechała, a mama poszła zaparkować samochód pod garażem. Gdy wróciłam rzuciłam się jej na szyję i powiedziałam cicho: "Dziękuję". Byłam bardzo podekscytowana że będę mieszkała, w tak pięknym domu. Jedyna myśl jaka mnie przerażała, to ta że będę mieszkała pod jednym dachem z obcym mi facetem. Zabrałam wszystkie moje rzeczy, i poszłam do swojego pokoju. Poznałam swój pokój po tym że na drzwiach widniała tabliczka " Pokój Melody ". Gdy otworzyłam drzwi, i zobaczyłam mój pokój byłam w siódmym niebie. Ściany były fioletowe, na jednej było pełno zdjęć Justina w antyramach, a nad łóżkiem był namalowany czarny napis na złotym tle BELIEVE. Byłam taka szczęśliwa że nie wiedziałam co powiedzieć. Zbiegłam na dół i pobiegłam do mamy, która akurat rozpakowywała swoje rzeczy. Spojrzała na mnie z uśmiechem na twarzy.
- Jak ci się podoba, twój nowy pokój ? - spytała
- Mamuś! Jest cudowny. Dziękuję ci bardzo.
- A widziałaś już swoją łazienkę ? Ją też masz w pokoju.
- Widziałam mamuś, wszystko widziałam. Dziękuję ci strasznie ci dziękuję.
- Nie ma za co! Rozpakowałaś się?
- Tak tylko jeszcze ciuchy muszę rozpakować.
- To idź, a potem wyjdź na miasto, może kogoś poznasz.
- Ok.
Poszłam na górę rozpakować ubrania.Skończyłam. poszłam wziąć zimny prysznic. Kiedy wróciłam zobaczyłam, że dostałam sms-a, miałam nadzieję że to Angela, ale jednak się myliłam. Był to sms od...nieznanego?! Odczytałam go. Brzmiał dość dziwnie, a mianowicie " Jak ci się podoba dom? Ładny prawda? Ale nie jest tak bezpieczny jak ci się może wydawać, Kotku ". Nie miałam pojęcia kto to, więc rzuciłam telefon na poduszkę, i poszłam się ubrać. Ze względu że było gorąco, założyłam moje ulubione szorty, białą podkoszulkę i białe Supry. Wzięłam telefon i powiedziałam mamie że idę na miasto. Wyszłam z domu. Szłam wolno chodnikiem rozglądając się. po chwili mój telefon zawibrował. O boże znowu.

Od: Nieznane
Kochanie dlaczego sama chodzisz po mieście. Lepiej na siebie uważaj bo może ci się coś stać.

- Co to w ogóle jest? Czego on ode  mnie chce? - to pytanie zadręcza moją głowę od momentu, kiedy mi zagroził jeszcze w starym domu. Nie rozumiem go, Kim on jest?
Schowałam telefon do kieszeni i szłam dalej. Miałam wrażenie, że ktoś mnie śledzi. Zatrzymałam się i obejrzałam za siebie. Nikogo nie zobaczyłam. Szłam dalej. Usiadłam na ławce, wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Angeli. Nie odbierała. Schowałam telefon i rozejrzałam się dookoła. Nikogo nie było w pobliżu. Mój telefon ponownie zawibrował. Dostałam kolejną wiadomość.

Od: Nieznane
Kotku, nie powinnaś sama przebywać na odludziu. Mówiłem że może ci się coś stać.

Miałam tego dosyć. Wyłączyłam telefon i schowałam do kieszeni. Bałam się, naprawdę się bałam. Po policzkach zaczęły spływać mi łzy, zwinęłam się w kłębek. W pewnym momencie poczułam na swoich plecach czyjąś dłoń. Bałam się spojrzeć kto to, ale podniosłam głowę. Obok mnie siedział Justin. Justin Bieber.
- Co się stało księżniczko? - zapytał z troską
- Nic.
- Przecież widzę że coś się stało kochanie.
W tym momencie chciałam dać mu mój telefon, ale jak tylko sobie o tym przypomniałam łzy same wpływały z moich oczu. Wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać. Justin mocno mnie przytulił i próbował uspokoić, ale na próżno. Po ok.5 minutach leciutko mnie odepchną, wstał wziął za ręce i w uścisku zaprowadził do swojego auta. podczas podróży nikt się nie odzywał, tylko ja zapytałam gdzie jedziemy. Odpowiedział
- Zobaczysz.

Zatrzymaliśmy się pod jakimś domem.
- Gdzie jesteśmy? - zapytałam
- To jest mój dom - odpowiedział
Wysiadłam z auta i wolnym krokiem szłam w stronę wejścia. Justin podszedł do mnie, złapał za rękę i wprowadził do środka. Dom był piękny. Usiadłam na kanapie. Justin poszedł po coś do picia. Wyjęłam z kieszeni telefon i włączyłam. Miałam chyba z milion nieodebranych wiadomości.

Od: Nieznane
Po co wyłączać telefon skarbie, i tak to ci nie pomoże. Widzę każdy twój krok.

W tym momencie rzuciłam telefon za sąsiedni fotel, i znów zaczęłam płakać. Justin usłyszał mój płacz i szybko przybiegł do salonu. Objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
- Nie płacz kochanie - powiedział
- Nie mogę, boję się, tak strasznie się boję.
- Czego się boisz. Przy mnie jesteś bezpieczna.
- Dziękuję.
Spojrzałam na niego, uśmiechnęłam się i przytuliłam. Chwilę później przyszedł jego tata. Gdy zobaczył jak Justin mnie przytula i moje zapłakane oczy usiadł koło mnie i spytał
- Co się stało, kim jest ta dziewczyna?
- Tato, to jest Melody. - odpowiedział Justin
- Skąd znasz moje imię? - zapytałam zdziwiona
- Domyśliłem się. Tylko takie imię pasuje, do tak pięknej dziewczyny.
W tym momencie poczułam że się rumienię, a Justin uśmiechną się i znów pocałował w czoło.
- Dosyć tych pieszczot. Melody powiedz czemu płaczesz - zapytał Jeremy ( Tata Justina)
- Boję się. - odparłam
- Czego się boisz?
Wyjęłam z kieszeni telefon i podałam Jeremyemu, i  przysunęłam się bliżej Justina. Jeremy spojrzał na mnie pytająco. Wzięłam od niego telefon i pokazałam pierwszego sms-a. Przeczytał wszystkie cztery. Oddał mi telefon i powiedział
- Miałaś jakąś sytuację podobną do tych, zanim zaczełaś dostawać te sms-y?
- Tak.
Wtedy poczułam jak kolejne krople łez spływają mi po policzkach.
- Kiedy? - spytał Jeremy?
- Zanim się tu przeprowadziłam, mieszkałam w Toronto. Wróciłam ze szkoły i mama oznajmiła mi że się przeprowadzamy tutaj do Stratford, byłam szczęśliwa, ale moje szczęści nie trwało długo, bo tego samego dnia na kolację przyszedł do na Jack, nowy facet mamy i podczas kolacji mama wyznała mi również że będziemy mieszkać razem z nim. Powiedziałam mamie że ja nic o nim nie wiem i nie chcę mieszkać z obcym facetem pod jednym dachem. Następnego dnia przyjechał po meble salonowe, bo miał je zabrać do nowego domu, a że mama poszła do sklepu to powiedziałam żeby poczekał na mamę.Ja usiadłam na jednym końcu, a on na drugim kanapy. I kątem oka widziałam że przysuwa się do mnie coraz bliżej. Kiedy był już wystarczająco blisko chciał mnie objąć, ale przeszkodził mu klucz w drzwiach i odsunął się jak poparzony. I nie chcę myśleć co by było gdyby nie to że mama wróciła. Wieczorem natomiast tego samego dnia przyszedł do mnie do pokoju zamknął drzwi na klucz, zakrył usta i wyszeptał do ucha, że jeżeli nie przestanę go traktować go tak jak do tej pory to pożałuję. Potem wyszedł, a ja położyłam się i zaczęłam płakać aż zasnęłam.
- Jack, Jack - coś mi mówi to imię. - powiedział Jeremy
- Kto to jest? - spytałam
- Muszę chwilę o tym pomyśleć - odpowiedział Jeremy
Za chwilę przyszedł kolejny sms. Bałam się go odebrać. Chciałam schować telefon do kieszeni, ale Justin mi nie pozwolił. Zabrał mi telefon i położył na stoliku, po czym mnie przytulił i powiedział
- Kocham Cię Melody.
Zarumieniłam się, ale jednocześnie byłam szczęśliwa.
- Justin. Potrzebuję cię. Boję się
- Nie bój się, ze mną zawsze będziesz bezpieczna.

1 komentarz: