sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 10. What's this?



Gdy wyszliśmy z restauracji i wsiedliśmy do samochodu poczułam kolejną wibrację. To już był drugi sms. Z niechęcią otworzyłam wiadomości. 

Od: Nieznany
Awwww jesteście parą! Jakie to urocze.

Od: Nieznany
Uważaj na to kto za tobą jedzie.

Gdy się odwróciłam zobaczyłam czarnego Vana jadącego za nami.  
-Justin? -powiedziałam przerażona.
-Tak Mell? 
-On... On za nami jedzie.
-CO?! -wykrzyknął.
-No tak! Napisał mi sms'a cytuję "Uważaj na to kto za tobą jedzie". No więc się odwróciłam i zobaczyłam, że ten samochód nas nie odstępuje! Zrób coś!
-Ten człowiek naprawdę się nudzi.
-Jak widać.
Gdy stanęliśmy na skrzyżowaniu odwróciłam się i zobaczyłam jego durny uśmieszek. To było okropne. Gdy mieliśmy zielone światło Justin przygazował i skręcił dwa razy w lewo w jakiś uliczkach.
-Zgubiliśmy go? -zapytał. Kipiała z niego wściekłość.
-Żartujesz sobie? On ciągle za nami jedzie.
Próbowaliśmy go tak zgubić dobre pół godziny ale on nie dawał za wygraną. Pojechaliśmy więc do domu. Samochód stał pod bramą ale już się tym nie przejmowałam. Poszłam z Justinem do salonu i zaczęliśmy oglądać bajkę "Horton słyszy ktosia.". Śmialiśmy się i przeżywaliśmy wszystko co działo się z bohaterami, jak dzieci. Ale szczerze? Potrzebowałam czegoś takiego. Gdy obejrzeliśmy już bajkę poszliśmy na górę. Po przebraniu się i umyciu położyliśmy się spać. Nie mogliśmy zasnąć bo była dopiero godzina 22.15 więc zaczęliśmy rozmawiać o różnych pierdołach. Nagle mój telefon zaczął wibrować. Dzwonił nieznany numer. Podałam telefon Justinowi, który bez wahania go odebrał.
-Tak? -powiedział. Odczekał chwilę na odpowiedź. -Mógłbyś już sobie dać z tym wszystkim siana, co? -znów poczekał. -Och tak? -i znowu.. -Weź gościu się ogarnij i zostaw ją w spokoju. Jasne? -podejrzewam, że powiedział "Nie" bo mięsnie Justina od razu się napięły. -No to mamy problem kolego. -i się rozłączył.
-Co mówił?
-Nie ważne.
-No powiedz.
-Boże Justin! Powiedz mi co mówił! -spojrzał na mnie -Albo powiesz, albo śpisz dziś na kanapię.
-Umm.... To mój dom, kochanie.
-Zamknij się. -powiedziałam. Byłam naprawdę zirytowana tym, że nie mówi mi co Jack mówił. W końcu to do mnie dzwonił a nie do niego.
-Melody... 
-Albo powiesz albo żegnam!
-Ale to nie jest teraz ważne...
-Przypomnę ci coś. Ten gość dzwonił DO MNIE nie DO CIEBIE. Więc powiedz mi łaskawie co gadał! -frustracja ze mnie wychodziła ze mnie z każdej strony. Nie mogłam już wytrzymać.
-Jeju... Powiedział, ze cię nie zostawi, że będziesz jego i że się z nim policzę. 
Nic takiego...
-Nic takiego?! Naprawdę mówisz, ze to nic takiego?! On mówi, że się z tobą rozliczy! To jest... Boże Justin czemu nie bierzesz tego na poważnie? -zaczęła boleć mnie głowa.
-Bo wiem, że mi nic nie zrobi. -dostałam sms'a.

Od: Nieznany
Pomyłka

-Może sobie pisać co chce. Mnie to nie rusza. -powiedział Bieber po czym znowu dostałam sms'a. 

Od: Nieznany
Kłamie!

-Justin... To wszystko już mnie przerasta. Naprawdę już nie wiem co mam o tym myśleć.
-To nie myśl o tym.
-Pff... Łatwo powiedzieć. -Po tych słowach Justin wziął mnie w ramiona i mocno przytulił. Poczułam sie naprawdę bezpieczna i... szczęśliwa.



_____________________________________________________________ ROZDZIAŁ NAPISANY PRZEZ BLOGERKĘ ALEXANDRĘ (@Belieber__AS) MAM NADZIEJĘ, ŻE SPODOBAŁO WAM SIĘ TO CO NAPISAŁAM! ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA MAM JUŻ WIELE CZYTELNIKÓW, KTÓRZY SĄ ZADOWOLENI MAM NADZIEJĘ, ZE WY TEŻ BĘDZIECIE. http://mypurpleworldjb.blogspot.com/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz