Rozdział 10. What's this?
Gdy wyszliśmy z restauracji i wsiedliśmy do samochodu
poczułam kolejną wibrację. To już był drugi sms. Z niechęcią otworzyłam
wiadomości.
Od: Nieznany
Awwww jesteście parą! Jakie to urocze.
Od: Nieznany
Uważaj na to kto za tobą jedzie.
Gdy się odwróciłam zobaczyłam czarnego Vana jadącego za nami.
-Justin? -powiedziałam przerażona.
-Tak Mell?
-On... On za nami jedzie.
-CO?! -wykrzyknął.
-No tak! Napisał mi sms'a cytuję "Uważaj na to kto za
tobą jedzie". No więc się odwróciłam i zobaczyłam, że ten samochód nas
nie odstępuje! Zrób coś!
-Ten człowiek naprawdę się nudzi.
-Jak widać.
Gdy stanęliśmy na skrzyżowaniu odwróciłam się i
zobaczyłam jego durny uśmieszek. To było okropne. Gdy mieliśmy zielone
światło Justin przygazował i skręcił dwa razy w lewo w jakiś uliczkach.
-Zgubiliśmy go? -zapytał. Kipiała z niego wściekłość.
-Żartujesz sobie? On ciągle za nami jedzie.
Próbowaliśmy go tak zgubić dobre pół godziny ale on nie
dawał za wygraną.
Pojechaliśmy więc do domu. Samochód stał pod bramą ale już się tym nie
przejmowałam. Poszłam z Justinem do salonu i zaczęliśmy oglądać bajkę
"Horton słyszy ktosia.". Śmialiśmy się i przeżywaliśmy wszystko co
działo się z bohaterami, jak dzieci. Ale szczerze? Potrzebowałam czegoś
takiego. Gdy obejrzeliśmy już bajkę poszliśmy na górę. Po przebraniu się
i umyciu położyliśmy się spać. Nie mogliśmy zasnąć bo była dopiero
godzina 22.15 więc zaczęliśmy rozmawiać o różnych pierdołach. Nagle mój
telefon zaczął wibrować. Dzwonił nieznany numer. Podałam telefon
Justinowi, który bez wahania go odebrał.
-Tak? -powiedział. Odczekał chwilę na odpowiedź. -Mógłbyś
już sobie dać z tym wszystkim siana, co? -znów poczekał. -Och tak? -i
znowu.. -Weź gościu się ogarnij i zostaw ją w spokoju. Jasne?
-podejrzewam, że powiedział "Nie" bo mięsnie Justina od razu się
napięły. -No to mamy problem kolego. -i się rozłączył.
-Co mówił?
-Nie ważne.
-No powiedz.
-Boże Justin! Powiedz mi co mówił! -spojrzał na mnie -Albo powiesz, albo śpisz dziś na kanapię.
-Umm.... To mój dom, kochanie.
-Zamknij się. -powiedziałam. Byłam naprawdę zirytowana
tym, że nie mówi mi co Jack mówił. W końcu to do mnie dzwonił a nie do
niego.
-Melody...
-Albo powiesz albo żegnam!
-Ale to nie jest teraz ważne...
-Przypomnę ci coś. Ten gość dzwonił DO MNIE nie DO
CIEBIE. Więc powiedz mi łaskawie co gadał! -frustracja ze mnie
wychodziła ze mnie z każdej strony. Nie mogłam już wytrzymać.
-Jeju... Powiedział, ze cię nie zostawi, że będziesz jego i że się z nim policzę.
Nic takiego...
-Nic takiego?! Naprawdę mówisz, ze to nic takiego?! On
mówi, że się z tobą rozliczy! To jest... Boże Justin czemu nie bierzesz
tego na poważnie? -zaczęła boleć mnie głowa.
-Bo wiem, że mi nic nie zrobi. -dostałam sms'a.
Od: Nieznany
Pomyłka
-Może sobie pisać co chce. Mnie to nie rusza. -powiedział Bieber po czym znowu dostałam sms'a.
Od: Nieznany
Kłamie!
-Justin... To wszystko już mnie przerasta. Naprawdę już nie wiem co mam o tym myśleć.
-To nie myśl o tym.
-Pff... Łatwo powiedzieć. -Po tych słowach Justin wziął
mnie w ramiona i mocno przytulił. Poczułam sie naprawdę bezpieczna i...
szczęśliwa.
_____________________________________________________________
ROZDZIAŁ NAPISANY PRZEZ BLOGERKĘ ALEXANDRĘ (@Belieber__AS)
MAM NADZIEJĘ, ŻE SPODOBAŁO WAM SIĘ TO CO NAPISAŁAM!
ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA MAM JUŻ WIELE CZYTELNIKÓW, KTÓRZY SĄ ZADOWOLENI MAM NADZIEJĘ, ZE WY TEŻ BĘDZIECIE.
http://mypurpleworldjb.blogspot.com/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz