piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 8. I LOVE YOU



Po około. 20 minutach byliśmy pod domem Justina. Alfredo wysiadł i powiedział:
- Nie wysiadaj z samochodu. Ja pójdę po Biebera.
- Okej. Tylko się pośpiesz!!! - odpowiedziałam
Fredo znikną z zasięgu mojego wzroku. Byłam strasznie podekscytowana, nawet nie wiem czemu skoro przez ostatnie 24h przeżyłam piekło jakiego jeszcze w życiu nie miałam. Nareszcie. Fredo wyszedł z Justinem. Bieber był strasznie przygnębiony.
- Jemu naprawdę na mnie zależy. - pomyślałam
Wysiadłam po cichu z samochodu i stanęłam naprzeciwko Justina. był do mnie odwrócony plecami. Fredo kazał zamknąć mu oczy. Wtedy ja ruszyłam w jego stronę, kiedy byłam już ok. 20 kroków od niego lekko się rozbiegłam i wskoczyłam mu naszyję. Otworzył oczy. Był taki szczęśliwy. Złapał mnie w pasie i podniósł do góry. Widziałam w jego oczach wielkie szczęście.
- Gdzie byłaś, i czemu twoja sukienka jest taka zniszczona, a ty podrapana.
- Wszystko opowiem ci u Alfredo a teraz chodźmy.
Fredo pojechał pierwszy a ja z Justinem zaraz za nim. Widziałam że nie może się mną nacieszyć. Ciągle zerkał na mnie i szeroko się uśmiechał. Dojechaliśmy pod dom Fredo. Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do środka.
- Justin, ja pójdę się przebrać.
- Dobrze ale wracaj szybko. Muszę się tobą nacieszyć jeszcze bardziej.
Poszłam więc na górę. Zdjęłam sukienkę i wrzuciłam do reklamówki. Nadawała się już tylko na śmieci. Włożyłam białą bokserkę, z dosyć dużym dekoltem, niebieskie szorty i białe Supry. Zeszłam na dół i usiadłam na kanapie obok Justina. Objął mnie ramieniem i mocno przytulił.
- To teraz mów co się się z tobą działo! - spytał Justin
- Jak już zapewne wiadomo Fredo gdzieś zniknął. Wołałam ko 2 razy w domu i raz na dworze. Wkurzyłam się i chciałam iść do twojego studia nagraniowego. Więc ruszyłam przed siebie. Jak byłam już niedaleko, zrobiło mi się ciemno przed oczami. Obudziłam się. Leżałam na jakiejś spruchniałej kanapie, a na podłodze leżała karteczka, sami wiecie od kogo. Nie pamiętam co na niej pisało. Znalazłam wąską dziurę więc się przez nią wydostałam. Jak już z niej wylazłam moja sukienka była cała brudna od smaru i podarta. Zaczęłam biec przed siebie. Znalazłam się w lesie jak z horroru. Pełno robali i pajęczyn. Zobaczyłam jakiś budynek więc tam poszłam. Ciekawość mnie zżerała więc weszłam do środka. Chciałam znaleźć coś czym będę mogła odgarniać pajęczyny. Znalazłam coś miękkiego i znowu ciemność przed oczami. Obudziłam się i ledwo co widziałam ale rozpoznałam sylwetkę człowieka. To był Jack. Uklękną przy mnie i zaczął gadać że jestem śliczna i głaskał mnie po policzku. Chciał mnie pocałować ale odwróciłam twarz. Przynajmniej tak to wyglądało. Kiedy zniknął mi z oczu wykorzystałam moment i uciekłam. Płakałam i nie wiedziałam gdzie biegnę. Biegłam przed siebie. Wpadłam w więcej sieci pajęczyn i błota. Wyszłam na drogę usiadłam na ławce i zaczęłam płakać jak małe dziecko. Potem przyjęła mnie na nocleg pewna starsza pani, a jeszcze później przywiozła mnie pod studio inna kobieta. bardzo miła bo pomogła mi się pozbyć takich chłopaków co za mną jechali jakimś żukiem.
Widziałam że Justin nie może oderwać wzroku od mojego dekoltu. Spojrzałam na niego i pocałowałam.
- Kocham Cię - powiedziałam
- Ja ciebie też - odpowiedział Justin, i ponownie mnie pocałował.
- Przestańcie!! - krzyknął Fredo
- Oh...spokojnie Fredo - odparłam
I znów zatonęłam w pocałunku z Justinem. Dostałam sms. Odepchnęłam od siebie Justina i odczytaliśmy oboje wiadomość.

Od: Nieznany
Jaka romantyczna chwila kochanie. Ciesz się póki możesz, bo to długo nie potrwa.

Byłam strasznie wkurzona. Rzuciłam telefonem o podłogę, i schowałam twarz w dłoniach.
Płakałam gorzej niż pięcioletnie dziecko. Justin znów objął mnie ramieniem i powiedział:
- Zabiję go. Wkurza mnie ten kolo.
- Co? - spytałam
Justin pocałował mnie w czoło i wstał.
- Idę się z nim rozprawić. Nie będzie cię zastraszał.
- Nie Justin proszę uspokój się, nie chcę cię stracić.
Justin do mnie podszedł uklęknął przede mną złapał za ręce i powiedział:
- Pod warunkiem, że przestaniesz płakać i się uśmiechniesz.
- No nie wiem... - powiedziałam uśmiechając się pod nosem
- To ja idę...!
- Nie no dobra, ale ja też mam warunek.
- Jaki? - spytał
- Pocałuj mnie! - odpowiedziałam
Justin wstał i mi kazał zrobić to samo. Złapał mnie w pasie podniósł i pocałował. Trwało to dobre 2min.
Potem przełożył mnie sobie przez ramię i zaniósł na górę. położył na łóżku i wybiegł z pokoju zamykając mnie tam.
- Justin, wypuść mnie!
- Nie!!!
- Justin do cholery otwórz te drzwi!
- Niee!
- Aaaaa.... Justin!! On tu jest.
Justin szybko otworzył drzwi a ja rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam. Padliśmy na łóżko i dalej się całowaliśmy. Haha, wiem że to śmieszne ale nagle poczułam Jerrego. Spojrzałam na szawkę nocną. Leżała na niej karteczka. Odepchnęłam Justina i wzięłam kartkę.


Jak wy słodko razem wyglądacie.

- Oj no weź, naprawdę musisz? - spytałam
- Ale, co?
- Nie ty głuptasie. - odparłam
Wstałam z łóżka i poszłam pod prysznic. kiedy wróciłam Justin już leżał w łóżku. Położyłam się koło niego i wtuliłam bardzo mocno. Pocałował mnie w policzek i oboje zasnęliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz