Rozdział 5. What now?
Bałam
się wyświetlić wiadomość. Podałam telefon Justinowi. W oczach miałam
łzy. Justin przeczytał wiadomość i spojrzał na mnie ze złością w oczach.
Nie wiedziałam o co chodzi.
- Co on tam napisał? - spytałam
- Sama przeczytaj. - Odpowiedział
Wzięłam telefon od Justina i zaczęłam czytać.
Od: Nieznany
Kotku, i po co się chować, ja cię znajdę wszędzie. Przede mną nie ma ucieczki. Pamiętaj! Widzę każdy twój krok.
W tym momencie naprawdę czułam jak strach całą mnie obszywa, po prostu znieruchomiałam i
pozwoliłam emocjom ujrzeć światło dzienne. Czułam jak łzy spływają mi
po policzkach. Nie miałam pojęcia co robić, spojrzałam na Justina, on
też był w szoku. Minęło 5 minut. Byliśmy pod szkołą. Wciąż nie mogłam
nic z siebie wydusić. I kolejny sms.
- Mam tego dość!!! - krzyknęłam
- Spokojnie Mell. - odparł Justin
- Jak mam być spokojna, skoro on nie daje mi żyć.
- Mam pomysł.Tam gdzie teraz pojedziemy, nic ci się nie stanie. Obiecuję, nie pozwolę żeby jakiś pajac cię skrzywdził.
Justin powiedział to z taką troską, jakby mu naprawdę na mnie zależało.
- A co ze szkołą? - spytałam
- Spokojnie, wszystko załatwię. tylko zostań tu i nie ruszaj się z tąd.
- Dobrze !
Justin wyszedł z samochodu i poszedł w stronę szkoły. A ja otrzymałam kolejną wiadomość.
Od: Nieznany
Widzisz
kochanie. Zostawił cię samą. Lepiej na siebie uważaj na siebie.Bo nigdy
nie wiadomo co może się wydarzyć podczas tych jedynych 5 minut.
Miałam
tego wszystkiego naprawdę dość. Otworzyłam drzwi i wysiadłam z
samochodu. Naprzeciwko stała ławka, więc usiadłam na niej. Musiałam
trochę odetchnąć. I kolejny sms. Odczytałam go.
Od: Niezany
Przecież twój kochaś mówił żebyś nie wysiadała z samochodu. Kotku to naprawdę niebezpieczna chwila.
Nie mogłam przestać patrzeć na wątek " naprawdę niebezpieczna chwila". Ręce zaczęły mi się trząść, modliłam się tylko, żeby Justin już wrócił. Spojrzałam na szkołę. Justin wracał.
- Co ty tu robisz? Mówiłem siedź w samochodzie.
- Nie mogłam kiedy poszedłeś dostałam kolejnego sms-a. Musiałam się przewietrzyć, ale potem na ławce kolejny przyszedł i ciągle chodzi mi po głowie wątek " naprawdę niebezpieczna chwila".
- Justin, potwornie się boję. Proszę pomóż mi!
Po tych słowach mocno się do niego przytuliłam. Potrzebowałam tego. Justin odwzajemnił uścisk, ale to nie trwało długo ponieważ przyszedł kolejny sms.
Od: Nieznany
Ojej jaka wzruszająca chwila. Naprawdę się wzruszyłem. Hahaha... on ci nie pomoże skarbie.
Nie mogłam, po prostu nie mogłam wyjęłam kartę z telefonu i wyrzuciłam. Co prawda teraz nie miałam jak się kontaktować z Angela i mamą, ale miałam tego w tym momencie po dziurki w nosie. Justin otworzył mi drzwi do samochodu. Wsiadłam, Justin również i odjechaliśmy. Zapytałam:
- Gdzie jedziemy? - spytałam
- Do ciebie do domu.
- Po co? - spytałam
- Spakujesz ubrania i najważniejsze rzeczy i przez miesiąc zamieszkasz u mnie, a jeżeli będzie trzeba to nawet dłużej.
- Dobrze, ale co ja powiem mamie?
- Powiedz że jedziesz do tej Angeli, bo np. dokuczają jej w szkole po twoim wyjeździe.
- Ok
Podjechaliśmy pod dom. Weszłam do środka tak cicho jak tylko potrafiłam. Pobiegłam do mojego pokoju i zamknęłam się na klucz. Spakowałam ubrania i najpotrzebniejsze rzeczy, tak jak kazał Justin. Wyszłam z pokoju i udałam się do wyjścia.
- Kochanie gdzie się wybierasz? - spytała mama
- O. Mama. Wiesz bo Angela ma problemy i potrzebuje mojego wsparcia, dlatego jadę do niej.
- A co ze szkołą?
- Moja klasa akurat teraz ma takie jakby kolonie.
- Dobrze, jedź.
- Dzięki mamuś jesteś kochana. - pocałowałam mamę w policzek i wybiegłam z domu. po drodze wpadłam na Jacka, nawet na niego nie spojrzałam tylko go wyminęłam i pobiegłam dalej, w stronę auta. Wsiadłam do samochodu i odjechaliśmy. Po około 30 minutach byliśmy na miejscu. to nie był dom Justina. To była mały domek 25m z poddaszem. Był bardzo przytulny. Rozpakowałam się i usiadłam na ławce, stojącej na tarasie. Justin podszedł do mnie i podał mi coś małego. Była to nowa karta do telefonu.
- Teraz masz nową kartę, więc nie powinien znać twojego numeru. - uśmiechnął się i usiadł koło mnie.
Objął mnie ramieniem, a ja wkładałam nową kartę do telefonu. Włączyłam telefon. uśmiechnęłam się, bo miałam nadzieję, że już nie dostanę żadnego sms-a. Myliłam się. Przyszła kolejna wiadomość.
Od: Nieznany
Naprawdę myśleliście że zmieniając kartę, pozbędziecie się mnie? NIGDY
Spojrzałam błagająco na Justina. On sam nie wiedział co robić. Spojrzałam na zegarek dochodziła 23.
Poszłam na górę, wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę i usiadłam jeszcze przy stole napić się gorącej herbaty. Justin w tym czasie również brał prysznic. Zaprowadził mnie do pokoju na poddaszu i powiedział:
- Ty śpij tutaj ja pójdę na kanapę.
- Nie! Justin proszę śpij ze mną. Boję się.
- Dobrze.
Oboje położyliśmy się spać.Wtuliłam się w Justina, a on objął mnie swoim ramieniem. Czułam jaki jest umięśniony. Czułam się w tym momencie naprawdę bezpieczna. Poczułam też, że naprawdę mi na nim zależy i że go Kocham.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz